Dzień po katastrofalnym pożarze w kurorcie narciarskim Crans-Montana w kantonie Valais w południowo-zachodniej Szwajcarii wiele rodzin wciąż nie zna losu swoich bliskich. Identyfikacja około 40 ofiar śmiertelnych trwa, powiedział rzecznik policji i zaznaczył, że prace mogą potrwać jeszcze kilka dni. Do ustalenia tożsamości ofiar potrzebne są badania DNA. Rodzice rozpaczliwie szukają swoich dzieci. W tym celu założono konto na Instagramie.

  • Tragiczny pożar w barze Le Constellation w Crans-Montana pochłonął co najmniej 40 ofiar, a 115 osób zostało rannych, głównie młodych ludzi.
  • Rodziny zaginionych rozpaczliwie szukają informacji o bliskich, tworząc specjalne profile w mediach społecznościowych z ich zdjęciami i kontaktami.
  • Przyczyna pożaru prawdopodobnie związana jest z sztucznymi ogniami w butelkach po szampanie, które mogły zapalić łatwopalny sufit piwnicy.
  • Identyfikacja ofiar może potrwać kilka dni ze względu na konieczność pobierania próbek DNA.

Co najmniej 40 osób zginęło w pożarze, jaki w noc sylwestrową wybuchł w barze Le Constellation w kurorcie narciarskim Crans-Montana w Szwajcarii. Ten przerażający bilans może być znacznie wyższy. W szpitalach przebywa 115 rannych, stan 80 z nich określany jest jako krytyczny. Większość z poszkodowanych to młodzi ludzie, poniżej 26. roku życia.

Kim są ofiary pożaru w Crans-Montana? "Nie wiem, czy mój syn jeszcze żyje"

Służby przyznają, że nie jest jasne, ilu ludzi znajdowało się w barze w momencie wybuchu ognia. Dwukondygnacyjny lokal mógł pomieścić nawet 400 osób. Świadkowie szacowali, że w chwili tragedii Nowy Rok witało tam około 200 osób.

Oficjalne dane mówią o około 40 ofiarach śmiertelnych. Ich identyfikacja jest skomplikowana, może trwać kilka dni. Od bliskich trzeba bowiem pobrać próbki DNA.

Zrozpaczeni rodzice szukają jakichkolwiek informacji na temat swoich pociech.

"Mój syn Arthur Brodard, urodzony 22 lutego 2009 roku, jest jedną z ofiar pożaru w Crans-Montana. Nie wiemy, czy żyje i gdzie się znajduje. Jeśli macie informacje, w jakim szpitalu jest, proszę, dajcie znać!" - napisała na Facebooku matka, która rozpaczliwie szuka swojego syna. Jej post ma już kilkaset komentarzy i tysiąc udostępnień.

Minęły prawie 24 godziny, odkąd Arthur zaginął, i nie mamy żadnych wiadomości. Przeżywam koszmar, prawdziwy koszmar - powiedziała w rozmowie z "Le Temps". 

Takich rodzin, które poprzez media społecznościowe szukają dzieci czy rodzeństwa, jest więcej. W tym celu utworzono tymczasowe konto na Instagramie, które zostanie usunięte, gdy wszyscy zaginieni zostaną odnalezieni. 

Administratorzy profilu publikują zdjęcia zaginionych. Pod wieloma wpisami znajdują się dane młodych osób, które były w środę wieczorem w "Le Constellation". Bliscy podają swoje numery telefonów i mają nadzieję na szybki kontakt. Znajduje się tam także zdjęcie Arthura. 

Wiadomo, że w barze w chwili tragedii przebywali nie tylko Szwajcarzy. Wśród ofiar i rannych są Włosi i Francuzi. Inne narodowości ofiar nie zostały jak dotąd potwierdzone.

Przyczyny katastrofy w barze w Crans-Montana w Szwajcarii

Przyczyna pożaru nie była jasna. Władze szwajcarskie stwierdziły, że prawdopodobnie był to wypadek. 

Relacje niektórych ocalałych oraz nagrania, jakie pojawiły się w mediach społecznościowych, sugerują, że od sztucznych ogni umieszczonych w butelkach po szampanie i trzymanych przez bawiących się młodych ludzi w rękach wysoko nad głowami, mógł zapalić się sufit piwnicy baru

Strop pokryty był matą wyciszającą dźwięki, zrobioną z tworzyw sztucznych. Kilka iskier mogło wystarczyć, by błyskawicznie zajęła się ogniem.