Są nowe informacje w sprawie tragicznego pożaru, do którego doszło w sylwestrową noc w klubie Le Constellation w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana. Zginęło około 40 osób, a 119 jest rannych, w tym większość ciężko. Jak podał portal gazety „Blick”, w klubie podczas remontu w 2015 roku zwężono klatę schodową. Portal opublikował zdjęcia z tego remontu. Dziennik "Le Parisien" podał natomiast, że właściciel baru był przed laty znany francuskiemu wymiarowi sprawiedliwości.

  • W sylwestrową noc w klubie Le Constellation w Crans-Montana w Szwajcarii wybuchł tragiczny pożar.
  • Zginęło około 40 osób, a 119 zostało rannych, większość z nich ciężko.
  • Bezpośrednią przyczyną pożaru były iskry z zimnych ogni zamocowanych na butelkach szampana.
  • Ewakuację utrudniła zwężona klatka schodowa, która została przebudowana podczas remontu w 2015 roku.
  • Sufit lokalu wykonany był z łatwopalnej pianki izolacyjnej, co przyspieszyło rozprzestrzenianie się ognia.
  • Właściciel klubu i jego żona to obywatele Francji; mężczyzna był wcześniej znany francuskiemu wymiarowi sprawiedliwości.
  • Chcesz być na bieżąco? Wejdź na rmf24.pl.

To właśnie piwnica lokalu i wąska klatka schodowa okazały się śmiertelną pułapką. W momencie, gdy wybuchł ogień, przerażony tłum rzucił się do ucieczki na schody.

Według ustaleń szwajcarskiego dziennika "Blick" w klubie Le Constellation w czasie renowacji sprzed 10 laty szerokie schody, prowadzące z jego dolnego poziomu, zostały znacznie zwężone.

W trakcie robót na suficie lokalu zainstalowano piankowy materiał izolacyjny. Podczas pożaru nisko zawieszony sufit szybko zajął się ogniem.

Jako bezpośrednią przyczynę pożaru wskazuje się iskry z zimnych ogni zamocowanych na butelkach szampana.

Właściciel baru miał w przeszłości problemy z prawem

Dziennik "Le Parisien" podał w piątek wieczorem, że właściciel baru w Crans-Montanie był przed laty notowany we Francji. Mężczyzna i jego żona, z którą prowadził ten lokal, są obywatelami Francji.

"Le Parisien" podał, że 30 lat temu mężczyzna był znany wymiarowi sprawiedliwości w związku ze sprawami dotyczącymi sutenerstwa, a przed 20 laty został aresztowany w Sabaudii w związku ze sprawą dotyczącą oszustwa i uprowadzenia. Jednakże - jak dodał dziennik - źródło policyjne powiedziało, że mężczyzna nie działał potem w przestępczości zorganizowanej.

Gazeta zaznaczyła, że właściciele lokalu zostali przesłuchani po pożarze jedynie w charakterze świadków. Kobieta przebywała w czasie pożaru w barze i została ranna.

Mężczyzna wypowiedział się po tragedii dla mediów szwajcarskich, wyjaśniając m.in., że lokal był trzy razy kontrolowany w ciągu ostatnich 10 lat.

"Hangar bólu"

W pożarze, który wybuchł w sylwestrową noc w barze, zginęło około 40 osób, a 119 zostało rannych. Identyfikacja ofiar jest bardzo trudna, konieczne są m.in. badania DNA. W centrum kongresowym w Crans-Montanie rodziny czekają na informacje o bliskich, których los pozostaje nieznany. Prasa nazwała to miejsce "hangarem bólu".

Wśród rannych jest jeden Polak. Obrażenia odnieśli także Szwajcarzy, Włosi, Francuzi oraz obywatele Serbii, Bośni i Hercegowiny, Belgii, Luksemburga i Portugalii. Narodowości 14 rannych osób dotąd nie ustalono.