Na fundusz powołanej przez prezydenta USA Donalda Trumpa Rady Pokoju "nie wpłynął ani jeden dolar" - informuje "Financial Times". Organizacja, która miała - wedle zapowiedzi Trumpa - rozwiązywać światowe konflikty, utknęła w prawnym i politycznym zawieszeniu. Pokłosiem jest to, że wstrzymano projekty odbudowy Strefy Gazy. Za stałe członkostwo w radzie Trump życzył sobie miliard dolarów. Dokument założycielski podpisało 19 państw.

  • Minęły cztery miesiące od powstania Rady Pokoju, a według "Financial Times" nie wpłynął na jej fundusz ani jeden dolar.
  • Zamiast tego darowizny trafiają na konto w JPMorgan, co formalnie nie wymaga transparentności.
  • Choć niektóre państwa przeznaczyły pewne kwoty na pomoc dla Strefy Gazy, środki te są zamrożone lub nie zostały jeszcze wykorzystane na konkretne projekty.
  • Rada tłumaczy, że nie działa w Strefie Gazy, ponieważ Hamas się jeszcze nie rozbroił.
  • Paradoksem jest to, że 37 dni po podpisaniu dokumentu założycielskiego Rady Pokoju, Trump wraz z premierem Izraela rozpoczęli bombardowanie Iranu.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco. 

Obietnice kontra rzeczywistość

22 stycznia na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos w Szwajcarii prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump i przedstawiciele 19 innych państw podpisali dokument założycielski Rady Pokoju, której pomysłodawcą był sam Trump.

"Financial Times" przypomina, że prezydent USA określał radę jako jedną z "najbardziej znaczących" organizacji międzynarodowych, jakie kiedykolwiek powstały. Najpierw miała zająć się stabilizacją sytuacji i odbudową Strefy Gazy. Stałe członkostwo w radzie miało się łączyć z koniecznością zapłacenia miliarda dolarów. Państwa członkowskie zobowiązały się przeznaczyć 7 mld dolarów na "pakiet pomocowy" Rady dla Strefy Gazy, a Trump obiecał kolejne 10 mld dolarów z funduszy amerykańskich.

Jednak - jak ujawnia jeden najważniejszych na świecie dzienników - powołując się na cztery osoby zaznajomione ze sprawą, cztery miesiące po założeniu funduszu finansowego rady, utworzonego przez Bank Światowy, nie wpłynęły żadne środki od darczyńców. "Nie wpłynął ani jeden dolar" - poinformowała jedna z nich.

Jak tłumaczy tę sytuację rzecznik Rady Pokoju?

Rzecznik rady i inna osoba zaznajomiona z ustaleniami wyjaśnili, że zamiast korzystać z funduszu zarządzanego przez Bank Światowy i wspieranego przez ONZ, rada otrzymywała darowizny bezpośrednio na swoje konto w banku JPMorgan. O ile Bank Światowy musi składać sprawozdania na temat sytuacji finansowej funduszu dla Strefy Gazy darczyńcom i członkom Rady, to w przypadku konta w JPMorgan nie obowiązują żadne niezależne wymogi dotyczące transparentności.

Przedstawiciel Rady Pokoju powiedział "FT", że "ustanowiono szereg opcji pozyskiwania funduszy", w tym mechanizm Banku Światowego, oraz że "w tej chwili darczyńcy zdecydowali się skorzystać z innych opcji". Dodał, że Rada Pokoju "przedstawi swoje sprawozdania finansowe" własnemu zarządowi, w skład którego wchodzą urzędnicy administracji Trumpa i inni doradcy. Stanie się to "w odpowiednim czasie".

Jak informują źródła dziennika, wkład Maroka w wysokości ok. 20 mln dolarów pomógł sfinansować biuro Nikołaja Mładenowa, wysokiego przedstawiciela ds. powojennej Strefy Gazy, oraz wynagrodzenia dla palestyńskiej komisji technokratycznej, którą Rada Pokoju powołała w celu zarządzania tym terytorium. Zjednoczone Emiraty Arabskie niedawno przeznaczyły 100 mln dolarów na szkolenie nowych sił policyjnych dla Strefy Gazy, ale jeszcze się ono nie rozpoczęło, a fundusze są zamrożone.

Departament Stanu USA zamierza przeznaczyć ok. 1,2 mld dolarów z funduszy pomocowych na projekty związane z programem działań rady. Jednak środki te, które nie trafiłyby bezpośrednio do rady, nie zostały jeszcze wydane. Departament Stanu zamierza przekazać radzie bezpośrednio ok. 50 mln dolarów na sfinansowanie działalności, ale środki te również nie zostały jeszcze rozdzielone.

Jak pisze "FT", chociaż rada rozpoczęła przetargi na prace związane z bezpieczeństwem i odbudową w Strefie Gazy, jej rzecznik powiedział, że nie przyznano jeszcze żadnych kontraktów. Jak wyjaśnił, w dużej mierze wynika to z tego, że rada jeszcze nie działa w Strefie Gazy, ponieważ Hamas nadal się nie rozbroił.

Prezes PiS twierdził, że powinniśmy należeć do rady, premier zdecydował, że Polska do niej nie przystąpi

Do Rady Pokoju została zaproszona Polska, a konkretnie prezydent Karol Nawrocki. "Za" był prezes PiS Jarosław Kaczyński, choć przypomniał, że musi się na to zgodzić rząd. Prezes PiS powiedział jednak, że Polska powinna wyasygnować miliard dolarów na ten cel.  Premier Donald Tusk poinformował jednak ostatecznie, że Polska nie przystąpi do rady, ale w przyszłości Polska "nie wyklucza żadnego scenariusza".

Kontrowersje budzili na świecie natomiast inni zaproszeni. Mińsk podawał, że do Rady został zaproszony też Alaksandr Łukaszenka. O zaproszeniu dla Władimira Putina mówił z kolei rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Zaproszeniem pochwalił się ówczesny premier Węgier Viktor Orban

Jakie kraje należą do Rady Pokoju?

Dokument założycielski - wraz z USA - podpisały ostatecznie Węgry, Argentyna, Bahrajn, Maroko, Armenia, Azerbejdżan, Bułgaria, Indonezja, Jordania, Kazachstan, Kosowo, Pakistan, Paragwaj, Katar, Arabia Saudyjska, Turcja, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Uzbekistan i Mongolia.