Wizyta amerykańskiego sekretarza stanu Marco Rubio w Erywaniu i podpisanie kluczowych porozumień z Armenią wywołują reakcję Rosji. W tle zbliżające się wybory parlamentarne i napięcia geopolityczne w regionie Kaukazu Południowego.

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

We wtorek w Erywaniu amerykański sekretarz stanu Marco Rubio oraz minister spraw zagranicznych Armenii Ararat Mirzojan podpisali strategiczną umowę o partnerstwie. Do wydarzenia doszło na niespełna dwa tygodnie przed wyborami parlamentarnymi w Armenii, które odbędą się 7 czerwca. Wybory te będą starciem rządzącej partii Kontrakt Obywatelski premiera Nikola Paszyniana z licznymi ugrupowaniami opozycyjnymi, z których wiele opowiada się za ścisłą współpracą z Rosją.

Gospodarka i bezpieczeństwo: Nowe porozumienia

Podczas wizyty podpisano także ramowe porozumienie dotyczące współpracy w zakresie surowców krytycznych oraz umowę o współpracy przy planowanym 43-kilometrowym korytarzu tranzytowym przez południową Armenię. Korytarz ten, nazwany "Trump Route for International Peace and Prosperity (TRIPP)", ma umożliwić Azerbejdżanowi bezpośredni dostęp do eksklawy Nachiczewan i dalej do Turcji, najbliższego sojusznika Baku. 

Projekt jest kluczowym elementem porozumienia pokojowego zawartego w sierpniu ubiegłego roku między Armenią a Azerbejdżanem, choć formalny traktat pokojowy wciąż nie został podpisany.

Nowa trasa ma również strategiczne znaczenie dla połączenia Azji z Europą z pominięciem Rosji i Iranu. W kontekście rosnącego zainteresowania USA surowcami z bogatych w minerały krajów Azji Centralnej, Armenia - z rozwiniętym sektorem wydobycia żelaza, miedzi i cynku - staje się ważnym partnerem gospodarczym dla Waszyngtonu - podkreśla agencja Reutera.

Rosja reaguje na zbliżenie Armenii z Zachodem

Podpisanie umów i zacieśnianie relacji z USA spotkało się z ostrą reakcją Rosji. 

Kreml zagroził Armenii podwyżką cen gazu, jeśli kraj zdecyduje się na dalsze oddalanie od integracji z Moskwą. W ostatnich dniach Rosja wprowadziła także zakaz importu armeńskich kwiatów, wody mineralnej i brandy, co jest wyraźnym sygnałem niezadowolenia z polityki Erywania.

Armenia, która wciąż jest silnie uzależniona od dostaw energii z Rosji i Iranu, może odczuć dotkliwe skutki ewentualnych sankcji gospodarczych. Mimo to rząd Paszyniana kontynuuje kurs na zbliżenie z Zachodem - w ubiegłym roku przyjęto ustawę rozpoczynającą proces akcesji do Unii Europejskiej, a na początku maja Armenia była gospodarzem szczytu UE.

Podpisane porozumienia oraz zbliżające się wybory mogą znacząco wpłynąć na przyszłość Armenii i całego regionu Kaukazu Południowego. W obliczu narastających napięć geopolitycznych, Armenia wykonuje zwrot w kierunku Zachodu.