Według najnowszego raportu Fundacji Instrat wzrost cen paliw spowodowany kryzysem w Zatoce Perskiej kosztował polskich kierowców już 10 miliardów złotych. Najbardziej dotknięte zostały firmy przewozowe, które korzystają głównie z oleju napędowego – dla nich cena paliwa wzrosła aż o 1,77 zł na litrze. Dla porównania prywatni kierowcy samochodów benzynowych zapłacili średnio o 40 groszy więcej za litr.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Choć pakiet CPN obniżył ceny paliw dla konsumentów, przedsiębiorstwa nie odczuły jego korzyści w tym samym stopniu. Eksperci zwrócili uwagę, że firmy będące podatnikami VAT i tak go odliczają, więc jego obniżka nie wpływa na obniżenie kosztów.

Eksperci Instrat (polskiego think-tanku zajmującego się prowadzeniem programów badawczych m.in. w zakresie gospodarki cyfrowej, energii i środowiska, zrównoważonych finansów oraz rynku pracy i nierówności) podkreślają, że choć rząd wprowadził czasową obniżkę VAT i akcyzy na paliwa, to działania te nie zwiększają odporności Polski na przyszłe wstrząsy na światowym rynku paliw.

Nie wiemy, ile jeszcze ten konflikt (w Iranie - przyp. red.) potrwa. Musimy uniezależnić się od importu ropy i gazu oraz postawić na elektryfikację krajowego transportu. Im więcej aut elektrycznych napędzanych polską energią ze słońca i wiatru, tym pewniejsza będzie cena za przejechany kilometr i więcej pieniędzy zostanie w naszej gospodarce. Zachętą może być obniżona stawka VAT na ładowanie elektryków i społeczny leasing - tani najem dla mniej zamożnych - wskazał Michał Grabka z Fundacji Instrat.

Fundacja rekomenduje, by 6 mld zł z planowanego podatku od zysków nadzwyczajnych sektora paliwowego (tzw. windfall tax) przeznaczyć na zmniejszenie zależności Polski od importowanych paliw kopalnych. Proponuje m.in. rozwój społecznego leasingu europejskich elektryków w cenie do 450 zł miesięcznie, na wzór francuskiego programu, oraz wprowadzenie "pakietu e-CPN" - obniżki VAT do 8 proc. na energię do ładowania aut elektrycznych. W ocenie ekspertów pozwoli to nie tylko zwiększyć elektromoblność w transporcie indywidualnym, ale również w logistyce.

Instrat postuluje także rozwój sieci stacji ładowania oraz wprowadzenie, podobnie jak w Niemczech, jednolitego biletu lokalnego i regionalnego na transport publiczny w preferencyjnej cenie. U naszych zachodnich sąsiadów kosztuje on 63 euro (ok. 265 zł).