Szef Pentagonu podjął nagłą decyzję o wstrzymaniu planowanej rotacji amerykańskiej brygady pancernej do Polski - informuje CNN, podkreślając, że ruch Pete'a Hegsetha wpisuje się w serię działań Waszyngtonu mających zredukować liczbę sił amerykańskich w Europie. Choć polski MON uspokaja, że liczba amerykańskich żołnierzy nad Wisłą nie ulegnie zmianie, ze Stanów Zjednoczonych płyną sygnały o frustracji i "odwetowych" ruchach wobec europejskich sojuszników.

  • Szef Pentagonu podjął nagłą decyzję o wstrzymaniu wysłania dwóch jednostek do Europy oraz wycofania innych wojsk będących już na kontynencie, co jest - według CNN - następstwem krytyki prezydenta USA Donalda Trumpa wobec europejskich sojuszników.
  • Decyzja wywołała konsternację wśród polityków w USA i Europie; polskie władze zapewniają, że liczba amerykańskich żołnierzy w Polsce pozostanie bez zmian.
  • Pentagon nie przedstawił dotąd pełnych wyjaśnień dotyczących powodów tej decyzji.
  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

CNN informuje, powołując się na dwóch amerykańskich urzędników, że Pete Hegseth podjął w tym tygodniu nagłą decyzję o wstrzymaniu wysłania dwóch jednostek do Europy oraz wycofania innych wojsk będących już na kontynencie. Obok wysyłanej do Polski brygady pancernej, której część jest już na miejscu i teraz musi wrócić do Teksasu, chodzi o planowane jeszcze przez administrację Joe Bidena stałe rozmieszczenie w Niemczech batalionu artylerii dalekiego zasięgu, wraz m.in. z pociskami manewrującymi Tomahawk. Szef Pentagonu miał również odwołać z Europy dowództwo w Europie nadzorujące zdolności dalekiego zasięgu.

Informacje o anulowaniu rozmieszczeniu tych drugich sił były nieoficjalnie podawane już 1 maja, kiedy Pentagon zapowiedział wycofanie 5 tys. żołnierzy z Niemiec.

Pokłosie krytyki Donalda Trumpa wobec Europy

Według źródeł CNN, zmiana nastąpiła po tym, jak Donald Trump skrytykował niemieckiego kanclerza Friedricha Merza, który stwierdził, że Stany Zjednoczone są "upokarzane" przez Iran, a także wielokrotnie krytykował kraje NATO za brak udziału w wojnie z Iranem.

Według wewnętrznych instrukcji dla urzędników Pentagonu w sprawie uzasadniania decyzji ("talking points "), z którymi zapoznała się CNN, decyzja jest bezpośrednio powiązana z frustracją wobec Europy, a Niemiec w szczególności. "Państwa europejskie nie stanęły na wysokości zadania, gdy Ameryka ich potrzebowała", a "niedawna retoryka Niemiec była niestosowna i nieproduktywna" - głoszą dokumenty. "Prezydent słusznie reaguje na te kontrproduktywne uwagi" - czytamy dalej.

W innych "przekazach dnia" miały znaleźć się sformułowania mówiące o tym, że zwiększenie liczby sił amerykańskich w Europie, jakie dokonało się za rządów Joe Bidena w reakcji na rosyjską inwazję na Ukrainę, od początku miało być tymczasowe. Wtedy właśnie liczebność sił USA w Polsce została podwojona z ok. 5 do 10 tys.

CNN podaje, że anulowanie zaplanowanych rotacji i przerzutów może być sposobem na obejście logistycznych trudności związanych z szybkim wycofaniem sił stacjonujących na stałe w Niemczech - szczególnie żołnierzy, których rodziny również mieszkają na terenie baz - przy jednoczesnym zmniejszeniu ogólnej liczebności wojsk.

Zaskoczenie w Kongresie

Decyzja Pentagonu wzbudziła zaskoczenie i konsternację w Kongresie po obu stronach politycznego sporu. Przewodniczący senackiej komisji sił zbrojnych USA Roger Wicker powiedział w czwartek, że bada sprawę i będzie domagał się w tej sprawie wyjaśnień od Pentagonu. Do tej pory - jak mówił - od Departamentu Obrony nie usłyszał wystarczających wyjaśnień. Swoje oburzenie doniesieniami wyraziła też demokratka Tammy Duckworth.

Jak dotąd Pentagon publicznie nie wytłumaczył w pełni decyzji, albo odmawiając komentarza, albo nie odpowiadając. Jedynym wyjątkiem jest wypowiedź p.o. rzecznika prasowego Pentagonu Joela Valdeza dla Politico, który przeczył, by decyzja była nagła.

Decyzja o wycofaniu wojsk jest efektem kompleksowego, wielowarstwowego procesu, który uwzględnia opinie kluczowych dowódców (amerykańskich sił zbrojnych w Europie) i całego łańcucha dowodzenia - powiedział w oświadczeniu cytowanym przez portal. Nie była to nieoczekiwana decyzja podjęta w ostatniej chwili - dodał.

"Nie mieliśmy pojęcia, że coś takiego nastąpi"

Politico donosi jednak co innego - że decyzja zaskoczyła decydentów po obu stronach Atlantyku. Nie mieliśmy pojęcia, że coś takiego nastąpi - powiedział jeden z amerykańskich urzędników, cytowanych przez portal, dodając, że europejscy i amerykańscy oficjele "spędzili ostatnie 24 godziny na rozmowach telefonicznych, próbując zrozumieć decyzję i dowiedzieć się, czy czekają ich jeszcze jakieś niespodzianki".

Przedstawiciele polskiego rządu, w tym wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, dementowali w czwartek informacje, by amerykański kontyngent w Polsce miał zostać zmniejszony. Szef MON mówił m.in., że reorganizacja prowadzona przez amerykańską administrację może skutkować tym, że "inne brygady będą wyznaczone do poszczególnych krajów", lecz liczebność sił w Polsce pozostanie na dotychczasowym poziomie ok. 10 tys.