Premiera książki „Un couple (presque) parfait” autorstwa dziennikarza Floriana Tardifa ponownie rozbudziła spekulacje na temat relacji prezydenta Francji Emmanuela Macrona z irańską aktorką Golshifteh Farahani. Publikacja ujawnia kulisy domniemanego platonicznego związku oraz rzekomych napięć w małżeństwie prezydenckiej pary.
- Nowa książka "Un couple (presque) parfait" opisuje domniemany platoniczny związek Emmanuela Macrona z Golshifteh Farahani.
- Brigitte Macron oficjalnie zaprzecza tym doniesieniom.
- Golshifteh Farahani podkreśla, że plotki są bezpodstawne i powstały bez jej udziału.
- Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
Na francuskim rynku wydawniczym ukazała się książka "Un couple (presque) parfait", autorstwa dziennikarza Floriana Tardifa. Publikacja natychmiast wzbudziła ogromne zainteresowanie opinii publicznej, gdyż autor porusza w niej temat rzekomego związku prezydenta Emmanuela Macrona z irańską aktorką Golshifteh Farahani - podaje serwis euronews.com. Według Tardifa relacja ta miała charakter platoniczny, jednak wywołała poważne napięcia w małżeństwie prezydenckiej pary.
Florian Tardif, powołując się na anonimowe źródła z otoczenia Macronów, twierdzi, że prezydent Francji miał wysłać aktorce wiadomość o treści: "Uważam, że jesteś bardzo ładna". Wymiana wiadomości miała doprowadzić do spięć między Emmanuelem a Brigitte Macron, które - według autora - zakończyły się incydentem na pokładzie prezydenckiego samolotu w Hanoi. Pierwsza Dama miała wymierzyć prezydentowi policzek tuż przed opuszczeniem maszyny.
Doniesienia zawarte w książce natychmiast spotkały się z reakcją otoczenia Brigitte Macron. W rozmowie z dziennikiem Le Parisien bliscy Pierwszej Damy stanowczo zaprzeczyli, jakoby doszło do jakiegokolwiek incydentu czy przeszukiwania telefonu prezydenta. Brigitte Macron miała osobiście skontaktować się z autorem książki, by wyrazić swoje oburzenie i podkreślić, że informacje te są nieprawdziwe i że nigdy nie zaglądała do telefonu komórkowego swojego męża".
Golshifteh Farahani, znana irańska aktorka, odniosła się do plotek w licznych francuskich mediach. Jak podkreśla, nie ma wpływu na pojawiające się w sieci spekulacje i traktuje je z dystansem. Aktorka wyjaśniła także, że przez wiele miesięcy przebywała poza Francją, w Vancouver i Amazonii, co wyklucza możliwość kontaktu z prezydentem.
Golshifteh Farahani od 2008 roku mieszka we Francji jako uchodźczyni. Zmuszona była opuścić Iran po prześladowaniach, które spotkały ją za rolę w filmie "W sieci kłamstw". Od tego czasu aktywnie angażuje się w działania na rzecz praw kobiet, zwłaszcza tych pochodzących z Iranu. Jej działalność społeczna i artystyczna zyskała szerokie uznanie na świecie.
Mimo oficjalnych dementi oraz dystansu, jaki zachowuje sama aktorka, plotki o romansie z prezydentem Francji nie cichną. Ich źródłem są głównie media społecznościowe, gdzie temat regularnie powraca, podsycany przez kolejne publikacje i komentarze.


