Rządzącym zależy na zwiększeniu amerykańskich zdolności wojskowych w naszym kraju. We wtorek zadeklarował to wiceszef MON Paweł Zalewski. Pytany, czy przejmiemy żołnierzy USA wycofywanych z Niemiec, odpowiedział, że zdecyduje o tym strona amerykańska. Jest kilka proponowanych miejsc rozlokowania takich sił - dodał.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Według informacji Pentagonu w ciągu najbliższych 6-12 miesiący z Niemiec ma zostać wycofanych około 5 tys. amerykańskich żołnierzy. Prezydent USA Donald Trump nie wykluczył przeniesienia ich do Polski.

Paweł Zalewski zauważył we wtorek w Brukseli, że o tym, jak strona amerykańska wyobraża sobie obecność swoich sił w Europie, dowiemy się najprawdopodobniej w czerwcu, kiedy Stany Zjednoczone zakończą przegląd obecności wojskowej na świecie. Naszą intencją jest zwiększenie zdolności wojskowych amerykańskich w Polsce i na wschodniej flance - powiedział.

Wiceminister obrony narodowej zadeklarował, że Warszawa stale rozmawia na ten temat ze stroną amerykańską. Zalewski poruszył tę kwestię w poniedziałek w rozmowie z Thomasem DiNanno, podsekretarzem stanu USA ds. kontroli zbrojeń.

Amerykanie wiedzą, że jesteśmy do tego gotowi. Wiedzą, że w tej sprawie jest zgodność polityczna w Polsce, bo to jest też istotne, i że żołnierze amerykańscy są miło witani w naszym kraju - zaznaczył wiceszef MON.

Nie tylko rotacyjnie, ale i stale

Paweł Zalewski podkreślił, że ewentualne zwiększenie liczby żołnierzy USA w Polsce wzmocniłoby całą Unię Europejską, ponieważ linia bezpieczeństwa wszystkich państw Europy przebiega nie tylko na froncie rosyjsko-ukraińskim, ale także wzdłuż granic państw wschodniej flanki, w tym na granicy Polski z Białorusią i z Rosją. Dobrze, żeby te wojska były tam, gdzie będą najbardziej potrzebne - ocenił polityk.

Dodał, że to USA zdecydują, skąd ewentualnie przyjechałyby takie jednostki. My jesteśmy gotowi nie tylko do zwiększenia rotacyjnej obecności, ale (...) także do inwestycji (...) związanych ze stałą obecnością (wojsk amerykańskich) w Polsce - zaznaczył Zalewski.

Pytany, czy chodzi o inwestycje związane z lotniskiem Wrocław-Strachowice, odpowiedział, że już dziś odgrywa ono istotną rolę. W tym momencie nie przesądzamy niczego, jeżeli chodzi o lokalizację. Jest kilka propozycji - powiedział.

Współpracujemy w tym zakresie z samorządami, które przedstawiły bardzo interesujące oferty. I bardzo się cieszymy, że inicjatywa, aby przyjąć żołnierzy amerykańskich, jest inicjatywą oddolną - podkreślił.

Jak dodał, chodzi nie tylko o obecność żołnierzy amerykańskich, ale też ich rodzin. Potrzebne jest więc całe zaplecze z mieszkaniami i szkołami. Tutaj mówimy tak naprawdę o wybudowaniu małego miasteczka. Ale to jest opłacalne, bo w ten sposób inwestujemy w nasze bezpieczeństwo - podkreślił.

Amerykanie nad Wisłą

Obecnie w Polsce stacjonuje ok. 10 tys. amerykańskich żołnierzy - zarówno w ramach stałej, jak i rotacyjnej obecności. Ta druga formuła dotyczy większości sił.

Stale stacjonują u nas:

  • załoga bazy tzw. tarczy antyrakietowej w pomorskim Redzikowie,
  • wysunięte dowództwo 5. Korpusu Sił Lądowych USA w Poznaniu,
  • zajmujący się m.in. logistyką i infrastrukturą garnizon w tym mieście,
  • a także załoga bazy w Powidzu, gdzie magazynowany i utrzymywany w gotowości jest sprzęt dla amerykańskiej brygady pancernej (kilka tysięcy sztuk sprzętu, w tym czołgi, artyleria, wozy bojowe piechoty i wozy zabezpieczenia, gotowe do obsadzenia żołnierzami przerzuconymi do Polski w razie kryzysu).

W ramach rotacyjnej obecności jest to przede wszystkim amerykańska pancerna grupa bojowa, której pododdziały rozmieszczone są na zachodzie Polski - w Żaganiu, Świętoszowie, Bolesławcu, Skwierzynie - a także w Toruniu.