Dziesiątki pawi, które od lat zamieszkują włoską Punta Marinę, stały się źródłem konfliktu wśród mieszkańców. Choć ich barwne ogony przyciągają wzrok turystów, głośne odgłosy godowe i szkody wyrządzane przez ptaki coraz bardziej dają się we znaki lokalnej społeczności.

Pawie w Punta Marinie - piękno czy uciążliwa plaga?

Punta Marina, niewielka miejscowość na wybrzeżu Morza Adriatyckiego w regionie Emilia-Romania, od lat słynie z niecodziennych mieszkańców. To właśnie tutaj dziesiątki pawi, ze swoimi opalizującymi ogonami, przesiadują na dachach, ogrodzeniach i balkonach, a nawet spacerują po plażach. Ich obecność stała się nieodłącznym elementem lokalnego krajobrazu, jednak coraz więcej mieszkańców zaczyna traktować te majestatyczne ptaki jako poważny problem.

Według szacunków, populacja pawii w Punta Marinie sięga już około 120 osobników. Ptaki te pojawiły się w okolicy kilkadziesiąt lat temu, a przez ostatnie dekady ich liczba znacząco wzrosła, zwłaszcza podczas pandemii koronawirusa, gdy ludzie rzadziej opuszczali domy, a pawie mogły swobodnie się rozmnażać.

Społeczność podzielona - dwie frakcje w walce o przyszłość pawi

Wzrost liczby pawi podzielił mieszkańców Punta Mariny na dwa obozy. Jedni traktują ptaki jak symbol miejscowości, dostrzegając w nich magię i wyjątkowość. 

Ptaki z grzebieniem, w swoich niezliczonych odcieniach niebieskiego, są czymś magicznym dla Punta Marina - mówi cukiernik Claudio Ianiero, który nawet wypieka ciasteczka z motywem pawia.

Druga grupa widzi w pawiach przede wszystkim źródło uciążliwości. Populacja rozrosła się przez 30 lat i jest teraz zbyt duża: zakłócają sen, powodują utrudnienia w ruchu i brudzą ziemię odchodami przypominającymi lody, w które potem wchodzimy - tłumaczy w rozmowie z AFP emerytowany kierowca autobusu Marco Manzoli. 

Mieszkańcy narzekają również na hałas wiosennych godów oraz szkody wyrządzane przez ptaki, które wspinają się na samochody i rysują lakier. 

Niektórzy mieszkańcy obawiają się, że obecność pawi może negatywnie wpłynąć na turystykę. Turyści nie będą już przyjeżdżać na wakacje, chyba że będą mieli garaż, gdzie zaparkują samochód - ostrzega Marco Manzoli. 

Problemem są nie tylko odchody, ale i potencjalne zniszczenia powodowane przez ptaki, które upodobały sobie przeglądanie się w szybach zaparkowanych aut.

Próby rozwiązania problemu - przesiedlenia i edukacja

Władze miasta Rawenna od lat starają się znaleźć sposób na poradzenie sobie z rosnącą populacją pawi. W 2022 roku podjęto próbę przesiedlenia ptaków do bardziej odpowiednich miejsc, jednak akcję zablokowały organizacje obrońców zwierząt. W 2024 roku rozpoczęto kampanię edukacyjną, zachęcając mieszkańców i turystów do niekarmienia ptaków oraz informując, jak postępować w ich obecności. 

Obecnie pojawiły się nowe propozycje, by oddać pawie w adopcję - zgłoszenia napływają z całych Włoch.