Dziesiątki pawi, które od lat zamieszkują włoską Punta Marinę, stały się źródłem konfliktu wśród mieszkańców. Choć ich barwne ogony przyciągają wzrok turystów, głośne odgłosy godowe i szkody wyrządzane przez ptaki coraz bardziej dają się we znaki lokalnej społeczności.
- Punta Marina to nadmorski kurort słynący z pięknych, ale uciążliwych pawi - jest ich już około 120!
- Ptaki rozpanoszyły się na dachach, balkonach i plażach, a ich liczba wzrosła szczególnie podczas pandemii.
- Mieszkańcy są podzieleni: jedni kochają pawie jako symbol miejsca, inni narzekają na hałas, odchody i szkody w autach.
- Więcej najnowszych i najważniejszych informacji z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl
Punta Marina, niewielka miejscowość na wybrzeżu Morza Adriatyckiego w regionie Emilia-Romania, od lat słynie z niecodziennych mieszkańców. To właśnie tutaj dziesiątki pawi, ze swoimi opalizującymi ogonami, przesiadują na dachach, ogrodzeniach i balkonach, a nawet spacerują po plażach. Ich obecność stała się nieodłącznym elementem lokalnego krajobrazu, jednak coraz więcej mieszkańców zaczyna traktować te majestatyczne ptaki jako poważny problem.
Według szacunków, populacja pawii w Punta Marinie sięga już około 120 osobników. Ptaki te pojawiły się w okolicy kilkadziesiąt lat temu, a przez ostatnie dekady ich liczba znacząco wzrosła, zwłaszcza podczas pandemii koronawirusa, gdy ludzie rzadziej opuszczali domy, a pawie mogły swobodnie się rozmnażać.
Wzrost liczby pawi podzielił mieszkańców Punta Mariny na dwa obozy. Jedni traktują ptaki jak symbol miejscowości, dostrzegając w nich magię i wyjątkowość.
Ptaki z grzebieniem, w swoich niezliczonych odcieniach niebieskiego, są czymś magicznym dla Punta Marina - mówi cukiernik Claudio Ianiero, który nawet wypieka ciasteczka z motywem pawia.
Druga grupa widzi w pawiach przede wszystkim źródło uciążliwości. Populacja rozrosła się przez 30 lat i jest teraz zbyt duża: zakłócają sen, powodują utrudnienia w ruchu i brudzą ziemię odchodami przypominającymi lody, w które potem wchodzimy - tłumaczy w rozmowie z AFP emerytowany kierowca autobusu Marco Manzoli.
Mieszkańcy narzekają również na hałas wiosennych godów oraz szkody wyrządzane przez ptaki, które wspinają się na samochody i rysują lakier.
Niektórzy mieszkańcy obawiają się, że obecność pawi może negatywnie wpłynąć na turystykę. Turyści nie będą już przyjeżdżać na wakacje, chyba że będą mieli garaż, gdzie zaparkują samochód - ostrzega Marco Manzoli.
Problemem są nie tylko odchody, ale i potencjalne zniszczenia powodowane przez ptaki, które upodobały sobie przeglądanie się w szybach zaparkowanych aut.
Władze miasta Rawenna od lat starają się znaleźć sposób na poradzenie sobie z rosnącą populacją pawi. W 2022 roku podjęto próbę przesiedlenia ptaków do bardziej odpowiednich miejsc, jednak akcję zablokowały organizacje obrońców zwierząt. W 2024 roku rozpoczęto kampanię edukacyjną, zachęcając mieszkańców i turystów do niekarmienia ptaków oraz informując, jak postępować w ich obecności.
Obecnie pojawiły się nowe propozycje, by oddać pawie w adopcję - zgłoszenia napływają z całych Włoch.


