Sąd w Warszawie zdecydował w środę o ekstradycji rosyjskiego archeologa Aleksandra Butiagina (wyraził zgodę na publikację danych osobowych i wizerunku) do Ukrainy. Mężczyzna jest podejrzany o udział w nielegalnych wykopaliskach i rabunku zabytków na terenie Krymu - poinformował jego adwokat.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
O wyroku sądu i szczegółach sprawy pisze Reuters.
Zatrzymanie naukowca w Polsce w grudniu, na wniosek Ukrainy, wywołało ostrą reakcję Rosji. Kreml oskarżył Warszawę o "prawny despotyzm", a w styczniu rosyjskie MSZ wezwało polskiego ambasadora, domagając się uwolnienia archeologa.
Aleksander Butiagin pracował w Państwowym Muzeum Ermitażu w Petersburgu - przekazało wcześniej rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.
Według ukraińskiej prokuratury Autonomicznej Republiki Krymu, działającej obecnie w Chersoniu po aneksji półwyspu przez Rosję, zespół archeologa prowadził nielegalne wykopaliska w starożytnym mieście Myrmekjon w rejonie Kerczu. Straty oszacowano na ponad 200 mln hrywien (ok. 16,8 mln zł).
Śledczy twierdzą również, że grupa miała przywłaszczyć 30 złotych monet - w tym 26 z imieniem Aleksandra Wielkiego oraz cztery wybite za panowania jego brata Filipa III Arridajosa.
Moskwa odrzuca zarzuty, uznając je za "absurdalne" i podkreślając, że Krym jest - według Rosji - jej terytorium. Władze rosyjskie określają także działania Polski jako politycznie motywowane.


