Ruch lotniczy w przestrzeni powietrznej Zjednoczonych Emiratów Arabskich odbywa się według normalnych procedur – podał w sobotę w serwisie X emiracki urząd lotnictwa cywilnego. Zniesione właśnie środki ostrożności obowiązywały od 28 lutego, od początku wojny USA i Izraela z Iranem.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Według danych serwisu FlightRadar24 największy emiracki przewoźnik - Emirates - przywrócił już około 75 procent połączeń sprzed konfliktu. Z kolei Flydubai obsługuje obecnie nieco mniej niż połowę wcześniejszych lotów.

Pod koniec lutego, w związku z obawami o możliwe odwetowe ataki Iranu na państwa regionu, w tym na infrastrukturę wojskową USA, zamknięto przestrzeń powietrzną nad Zatoką Perską. Obawy te potwierdziły ataki dronowe, w wyniku których ucierpiał m.in. terminal lotniska w Dubaju - rannych zostało co najmniej czterech pracowników.

Już kilka dni po wybuchu konfliktu władze ZEA zdecydowały się jednak na wznowienie lotów w ramach tzw. bezpiecznych korytarzy powietrznych.

Mimo kolejnych incydentów, w tym ataków na zbiorniki paliwa na lotnisku w Dubaju, operacje lotnicze były wstrzymywane jedynie na kilka godzin.

Konflikt na Bliskim Wschodzie przełożył się na wzrost cen paliwa lotniczego.

Niemiecka Lufthansa zdecydowała się na odwołanie 20 000 lotów do października. Wśród odwołanych połączeń są te do polskich miast.

W połowie kwietnia holenderskie linie KLM poinformowały o redukcji 160 lotów w Europie w nadchodzącym miesiącu.