Rosyjscy naukowcy domagają się natychmiastowego uwolnienia Aleksandra Butiagina, archeologa zatrzymanego w Polsce na wniosek Ukrainy. Petersburski Uniwersytet Państwowy wystosował oficjalną petycję do polskiego ambasadora w Moskwie Krzysztofa Krajewskiego, podkreślając polityczny charakter sprawy i apelując o przestrzeganie "międzynarodowych standardów".
- Petersburski Uniwersytet Państwowy zaapelował do polskiego ambasadora w Moskwie o natychmiastowe uwolnienie rosyjskiego archeologa Aleksandra Butiagina.
- Rosyjskie środowisko akademickie uważa zatrzymanie naukowca za polityczny skandal.
- Archeolog został zatrzymany w grudniu 2025 r.; grozi mu ekstradycja na Ukrainę.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Na stronie internetowej Petersburskiego Uniwersytetu Państwowego opublikowano list otwarty, w którym pracownicy i studenci uczelni żądają natychmiastowego uwolnienia Aleksandra Butiagina z polskiego aresztu oraz zapobieżenia jego ekstradycji na Ukrainę.
Sygnatariusze petycji podkreślają, że zatrzymanie naukowca jest "politycznym skandalem", a stawiane mu zarzuty określają jako "absurdalne" i związane bezpośrednio z jego działalnością naukową.
W liście otwartym przytoczono oświadczenia rosyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych, według którego archeolog od lat prowadzi badania na Krymie, w trakcie swojej pracy uzyskał wszelkie niezbędne zezwolenia (także od władz ukraińskich), a odkryte przez niego znaleziska zostały przekazane do krymskiego muzeum, co - jak podkreślono - "wzbogaciło dziedzictwo kulturowe" regionu.
W petycji skierowanej do polskiego ambasadora w Moskwie Krzysztofa Krajewskiego, społeczność akademicka Petersburskiego Uniwersytetu Państwowego apeluje o przeprowadzenie transparentnego śledztwa zgodnie z międzynarodowymi standardami. "Wierzymy, że jedynie przestrzeganie zasad sprawiedliwości i praworządności może zagwarantować legalność podejmowanych decyzji. Liczymy na Państwa pomoc w ochronie praw A.M. Butiagina" - napisano.
Aleksander Butiagin, pracownik petersburskiego Ermitażu, został zatrzymany w Warszawie w grudniu ubiegłego roku na wniosek ukraińskiej prokuratury.
Jest on kierownikiem rosyjskiej ekspedycji archeologicznej na Krymie, która kontynuuje prace mimo aneksji przez Rosję półwyspu w 2014 roku. W Ukrainie jest podejrzewany o prowadzenie nielegalnych wykopalisk na terenie stanowiska Mirmekion w okupowanym Krymie oraz zniszczenie warstwy kulturowej zabytków archeologicznych.
Na posiedzeniu, które odbyło się 15 stycznia, rosyjski archeolog przyznał, że pracował na Krymie po rosyjskiej aneksji półwyspu, jednak nie zgodził się z zarzutem zniszczenia zabytków.
3 marca Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował o przedłużeniu do 1 czerwca środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania rosyjskiego archeologa. Oznacza to, że naukowiec będzie oczekiwał na decyzję o ewentualnej ekstradycji do Ukrainy w areszcie śledczym.
Według informacji obrony, kolejne posiedzenie ma się odbyć 18 marca.


