Górnik Zabrze pokonał w sobotę w finale Pucharu Polski Raków Częstochowa. Mecz zakończył się wynikiem 2:0 dla Zabrzan. Oprócz ładnych bramek kibice zobaczyli także czerwoną kartkę w samej końcówce. Otrzymał ją zawodnik Rakowa Jonatan Braut Brunes.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Piłkarze Górnika Zabrze okazali się lepsi od rywali z Częstochowy, pokonując ich 2:0 w emocjonującym meczu na Stadionie Narodowym w Warszawie.

Bramki strzelali Roberto Massimo (32. minuta) i Maksym Chłań (65. minuta).

Zabrzanie rozegrali mecz na swoich warunkach. Na początku przetrzymali ataki Rakowa, a od momentu objęcia prowadzenia po strzale głową Massimo (jego pierwsza bramka w górniczych barwach), w pełni kontrolowali wydarzenia na boisku.

Gorąco zrobiło się w samej końcówce, gdy za brutalny faul na Lukasu Podolskim czerwoną kartkę obejrzał Jonatan Braut Brunes.

Najlepszym graczem finału został wybrany czeski pomocnik Zabrzan Patrik Hellebrand. Okazały Puchar Polski wręczył zwycięzcom prezydent Nawrocki, a odebrał go wraz z drużyną jej legendarny kapitan Stanisław Oślizło, który grał w poprzednim zwycięskim finale Zabrzan w 1972 roku.

Mecz na Stadionie Narodowym oglądało 50 072 widzów.

Droga do tytułu

Piłkarze Górnika Zabrze rozpoczęli drogę na PGE Narodowy od pokonania 3:0 występujących w 3. lidze rezerw Legii Warszawa.

Później podopieczni trenera Michala Gasparika, który trzy razy triumfował w Pucharze Słowacji ze Spartakiem Trnawa, przenieśli się nad Bałtyk. W 2. rundzie pokonali w Gdyni Arkę 2:1, choć gola stracili już w pierwszej minucie, a w następnej fazie zwyciężyli w Gdańsku Lechię 3:1, m.in. po dwóch trafieniach Ousmane Sowa, który w zimie opuścił klub.

W ćwierćfinale Górnik zawitał do Poznania i nie był faworytem, ale pokonał Lecha 1:0 po golu Czecha Lukasa Sadilka. W 78. minucie bramkarz Marcel Łubik obronił rzut karny wykonywany przez Portugalczyka Joela Pereirę. Zabrzanie grali już wtedy w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Maksyma Chłania, który w sobotę zdobył jedną z bramek w finale.

Na półfinał drużyna z Zabrza udała się do Bydgoszczy, gdzie pokonała trzecioligowego Zawiszę 1:0, a do siatki trafił Francuz Ivan Ikia Dimi.