Żeby być w delegacji na igrzyska, trzeba się spotkać, trzeba rozmawiać – tak o konflikcie z ministrem sportu Jakubem Rutnickim mówił Radosław Piesiewicz, który był Gościem Krzysztofa Ziemca w RMF FM. Szef PKOl zapewnił, że nie ma "wojny" z prezesem PZN Adamem Małyszem. Jak mówił, w delegacji na igrzyska znajdzie się prezydent Karol Nawrocki, a Andrzej Duda pojawi się na igrzyskach "na swój koszt".

Ile medali dla Polski? Piesiewicz: Nie podam się do dymisji

Już w przyszłym tygodniu rozpoczną się zimowe igrzyska olimpijskie Mediolan-Cortina d'Ampezzo. Mamy wiele szans medalowych - mówił Radosław Piesiewicz. Prezes PKOl liczy na trzy medale dla Biało-Czerwonych. Złoty, srebrny i brązowy - powiedział.

Piesiewicz wiąże nadzieje przede wszystkim z łyżwiarzami szybkimi, z Damianem Żurkiem na czele, a także snowboardzistką Aleksandrą Król-Walas.

Prezes PKOl zapewnił, że bierze odpowiedzialność za swoje słowa, ale nie zamierza podawać się do dymisji w przypadku braku medali. Trzeba się zastanowić nad rozwiązaniami systemowymi, bo to jest bardzo ważne - stwierdził.

Nie, nie podam się do dymisji. Biorę odpowiedzialność, ponieważ brałem odpowiedzialność podobno za słabe występy w Paryżu. Ja z tych dziesięciu medali byłem bardzo zadowolony w dziewięciu dyscyplinach i teraz też wezmę odpowiedzialność, jak będą trzy medale. Też biorę pełną odpowiedzialność za moje słowa i za to, że wierzę w reprezentację olimpijską i w każdego sportowca - mówił.

Prezydent Nawrocki w delegacji na igrzyska

Kto znajdzie się w delegacji na igrzyska? Prezydent jedzie na pewno. Spotkałem się z prezydentem, dałem zaproszenie - mówił gość RMF FM.

Co więcej, wczoraj po ślubowaniu samolotem prezydenckim, dzięki uprzejmości pana prezydenta, nasza reprezentacja doleciała szczęśliwie do Mediolanu. Są już w wioskach. Za to dziękuję - powiedział Piesiewicz.

Według Piesiewicza, na igrzyskach ma się pojawić także Andrzej Duda.

Andrzej Duda uwielbia narty, uwielbia sporty zimowe, sam dobrze jeździ. Z tego, co wiem, jedzie - powiedział Piesiewicz. Na swój koszt - odpowiedział, dopytywany o tę sprawę.

Jedzie kibicować i to jest dosyć ważne. Jedzie jako kibic, a nie jedzie jako były prezydent - mówił.

Konflikt szefa PKOl z ministrem sportu

Dlaczego minister sportu Jakub Rutnicki wciąż nie otrzymał akredytacji na igrzyska olimpijskie?

Piesiewicz powiedział, że w czwartek po raz pierwszy spotkał się z ministrem. W piątek pan minister przyjął moje zaproszenie do tego, by wziąć udział w ślubowaniu, zaprosiłem go na kawę. W piątek powtórzyłem to zaproszenie, oddalił się bardzo szybko, pędząc, nie czekając na zakończenie ceremonii ślubowania. Żałuję, bo myślałem, że będzie szansa porozmawiania na temat zaproszenia pana ministra do Cortiny - mówił Piesiewicz.

Trzeba się spotkać, trzeba rozmawiać - mówił szef PKOl. Ucieszyłem się na to spotkanie czwartkowe i miałem nadzieję, że to będzie kontynuowane w piątek. Tak, jak powiedziałem, pan minister oddali się bardzo szybko. Widziałem zdjęcia, przyniesiono mi flagę biało-czerwoną, która leżała na ziemi, dokumenty ministra sportu na krześle - opowiadał gość RMF FM.

Piesiewicz: Nie było wojny z Małyszem

Szef PKOl zapewnił, że wyjaśnił sobie wszystko z prezesem Polskiego Związku Narciarskiego Adamem Małyszem. 

Rozmawialiśmy z Adamem trzy godziny. To było bardzo dobre spotkanie. Czasami, jak to mówią, trzeba zrobić krok w tył, żeby pójść do przodu - powiedział.

Nie było wojny. To nie jest kwestia kłótni. Kwestia tego była, że mieliśmy regulaminy, które budziły duże wątpliwości - wyjaśnił prezes PKOl.

Opracowanie: