"Tak wygląda życie publiczne, niestety, że czasem musi się przelać czara goryczy, żeby podejmować decyzje, które prawdopodobnie mogły być podjęte wcześniej, ale ze względu na różne dyskusje, analizy, opinie, były odkładane na później" - mówił Bartosz Arłukowicz, europoseł KO, odnosząc się do propozycji ustawy zwiększającej przejrzystość zarobków lekarzy. Gość Rozmowy o 7:00 w Radiu RMF24 podkreślił, że próby przygotowania tego typu rozwiązań były podejmowane już wcześniej.
Jednym z tematów rozmowy była propozycja ustawy zwiększającej przejrzystość zarobków lekarzy (miałaby ona powiązać zarobki lekarzy z numerem PESEL). To miałoby pozwolić państwu lepiej kontrolować czas pracy i dochody medyków. Arłukowicz nie krył poparcia dla tego rozwiązania, podkreślając, że brak dostępu do pełnych danych od lat był problemem dla kolejnych ministrów zdrowia.
Wprowadzanie takich zmian zawsze wywoływało wielkie emocje w środowisku medycznym. Ja byłem ministrem zdrowia i wiem, jakim problemem dla każdego ministra zdrowia jest tak naprawdę uzyskanie wiedzy o realnym czasie pracy i płacy za tę pracę różnych środowisk medycznych - zaznaczył.
Dodał również, że państwo posiada już część tych danych, ale nie są one wykorzystywane w systemie ochrony zdrowia.
Potrzebna byłaby wiedza, którą de facto gromadzi dzisiaj system skarbowy państwa. On widzi zarobki i podatki płacone przez poszczególnych ludzi czy firmy. To nie jest kompatybilne dzisiaj z wiedzą, którą ma minister zdrowia - mówił rozmówca Piotra Salaka.
Kluczowym wątkiem rozmowy była jednak sytuacja finansowa szpitali. Polityk wskazał na poważne zaburzenie proporcji wydatków.
Jeżeli szpital przeznacza 95-97 procent swojego dochodu na wynagrodzenia, to trudno jest leczyć pacjenta skutecznie za 3 procent kontraktu z NFZ-em. To jest sytuacja, w której po prostu się nie da leczyć pacjenta. Powinniśmy wszyscy sobie to jasno powiedzieć - tłumaczył.
Zdaniem Arłukowicza problem nie sprowadza się wyłącznie do wysokości finansowania ochrony zdrowia, ale do struktury całego systemu.
Przyczyn tego zjawiska jest bardzo wiele i one są bardzo złożone i trudne. Nie pieniądze są tutaj kluczowe - to jest kwestia bardzo trudnych politycznych decyzji, które niezależnie od barwy politycznej rządu powinny wcześniej czy później być podjęte - mówił.
W rozmowie pojawił się także temat konkurencji między szpitalami i jej negatywnych skutków.
Mamy sytuację, w której w jednym powiecie są dwa szpitale, które konkurują o lekarzy. Stąd powstają patologiczne zjawiska odkupywania sobie lekarzy. A lekarze się na to decydują, bo system do tego prowadzi - mówił gość Radia RMF24.
Były minister zdrowia zwrócił uwagę na konieczność lepszego planowania na poziomie regionów.
Trzeba usiąść razem przy jednym stole - marszałek, rektor, prezydent miasta - i zaplanować, ile naprawdę potrzebujemy łóżek czy oddziałów. To są trudne decyzje, ale muszą być mądre i przewidywalne - powiedział.
Arłukowicz odniósł się również do pomysłów radykalnych reform, takich jak ograniczenia dotyczące pracy lekarzy.
Nie szukałbym prostych rozwiązań typu "zakaz pracy na kontraktach" albo decyzja: "tu, albo tam". To są rozwiązania popularne medialnie, ale niekoniecznie sprawdzą się w praktyce. Do tego trzeba podchodzić z rozsądkiem i uczciwością - mówił.
W jego ocenie problemem pozostaje także brak skutecznej kontroli czasu pracy lekarzy.
Dzisiaj minister zdrowia de facto nie ma narzędzia, którym mógłby skutecznie kontrolować czas pracy lekarzy. Nawet jeśli widzi lekarza w systemie NFZ, to nie widzi już wszystkich form jego zatrudnienia - dodał.
W rozmowie pojawił się wątek odpowiedzialności za sytuację w warszawskich szpitalach. Arłukowicz odniósł się do roli prezydenta stolicy.
Rafał Trzaskowski jako prezydent miasta powinien podjąć wszystkie konieczne i niezbędne decyzje do wyjaśnienia tej i być może innych sytuacji, które dotyczą szpitali, którymi on zarządza. Ale Trzaskowski nie jest sam w kraju - mamy do czynienia z setkami starostów powiatowych i szpitalami powiatowymi - mówił.
Na koniec rozmówca Piotra Salaka odniósł się do sytuacji w resorcie zdrowia.
Każdy minister staje przed decyzją, czy jest przedstawicielem bezpieczeństwa pacjentów w rządzie, czy reprezentuje interesy określonych środowisk. To jest najtrudniejsza decyzja każdego ministra. Pani minister jest dzisiaj w absolutnie kluczowym momencie swojej drogi. Albo jest przedstawicielem pacjentów, albo różnych środowisk, z których się wywodzi - powiedział w Rozmowie o 7:00 w Radiu RMF24 Bartosz Arłukowicz, europoseł KO i były minister zdrowia.


