Polska nie zaakceptuje sytuacji, w której o sprawach dotyczących bezpieczeństwa, kontaktów z Rosją decydowałyby największe kraje - bez udziału Polski - mówił premier Polski Donald Tusk w czwartek w nocy na szczycie UE.

  • Premier Donald Tusk podczas szczytu UE podkreślił, że Polska nie zaakceptuje decyzji dotyczących bezpieczeństwa i relacji z Rosją podejmowanych bez jej udziału.
  • Część unijnych przywódców skrytykowała przewodniczącego Rady Europejskiej Antonio Costę za kontakty z Moskwą bez wcześniejszego uprzedzenia wszystkich krajów członkowskich.
  • Chcesz wiedzieć, co dzieje się w kraju i na świecie? Wejdź na rmf24.pl.

Niektórzy unijni przywódcy krytycznie ocenili podczas czwartkowej debaty działania gabinetu przewodniczącego Rady Europejskiej Antonio Costy, który nawiązał kontakty z Moskwą. Padły zarzuty, że nie wszyscy zostali o tym uprzedzeni. Jak ustaliła dziennikarka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon, podczas czwartkowej dyskusji nie chodziło jednak tylko o sam fakt rozmów, lecz o sposób ich prowadzenia i ryzyko politycznych konsekwencji.

Według unijnego dyplomaty Polska, kraje bałtyckie oraz część państw północnych przestrzegały przed nadmierną ufnością wobec Kremla. To było ostrzeżenie, by nie wpaść w pułapkę zastawianą przez Moskwę i pamiętać, jak działa Putin - relacjonował rozmówca RMF FM.

Costa tłumaczył przywódcom, że nie prowadzi żadnych merytorycznych negocjacji z Rosją. Jak przekonywał, utrzymywanie "kanałów komunikacji" ma jedynie zapewnić gotowość Unii Europejskiej na wypadek rozpoczęcia rozmów pokojowych. Argumentował również, że sam prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski wielokrotnie apelował o większe zaangażowanie UE w proces pokojowy i sugerował rozmowy z Moskwą.

Sygnał z Polski

Podczas debaty pojawił się także spór o to, kto powinien reprezentować UE w ewentualnych rozmowach z Rosją. Premier Donald Tusk miał powiedzieć, że Polska nie będzie czuła się związana decyzjami podejmowanymi przez formaty, w których nie jest reprezentowana. To sygnał pod adresem pomysłów, by główną rolę odgrywały największe państwa europejskie. 

Polska nie będzie czuła się związana decyzjami podejmowanymi przez formaty, w których nie jest reprezentowana, takie jak E3 (Francja, Niemcy i Wielka Brytania). Dlatego, gdyby Francja i Niemcy upierały się, że to one mają prowadzić negocjacje w ramach tego formatu, Warszawa nie uznałaby takiego rozwiązania za właściwe - dodawał w rozmowie z dziennikarką RMF FM polski dyplomata.

Ostatecznie większość przywódców poparła utrzymanie koordynacyjnej roli przewodniczącego Rady Europejskiej. Jak argumentowano, skoro Unia dysponuje już odpowiednią instytucją, nie ma potrzeby tworzenia nowych formatów reprezentacji. Costa reprezentuje 27 krajów, więc na takie rozwiązanie mogłaby się zgodzić także Polska.

Opracowanie: