Sytuacja związana z epidemią wirusa Ebola w Demokratycznej Republice Konga staje się coraz bardziej dramatyczna. Oficjele przyznają, że transmisja patogenu "przyspiesza", a medykom zaczyna brakować podstawowych środków ochrony osobistej, takich jak rękawiczki i maseczki. Dotychczas zmarło 17 spośród 75 pracowników ochrony zdrowia.
- W Demokratycznej Republice Konga trwa 15. epidemia wirusa Ebola - od połowy maja potwierdzono już ponad 200 zgonów i blisko 900 zakażeń, a tempo rozprzestrzeniania się patogenu jest trzykrotnie szybsze niż podczas wcześniejszych epidemii.
- Oprócz przyspieszającej transmisji wirusa, sytuację pogarszają braki kadrowe wśród medyków i niedobór podstawowych środków ochrony osobistej; dotychczas zmarło 17 pracowników ochrony zdrowia.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
W połowie maja w Demokratycznej Republice Konga wybuchła epidemia wirusa Ebola - już 15. od czasu wykrycia patogenu w 1976 roku. Do zachorowań doszło zaledwie pół roku po oficjalnym zakończeniu poprzedniej epidemii, co stało się pod koniec 2025 roku.
Podejrzewa się jednak, że wirus krążył wśród ludności na kilka miesięcy przed oficjalnym ogłoszeniem wybuchu epidemii przez władze, co oznacza, że wielu mieszkańców i medyków było narażonych na kontakt z patogenem, zanim jeszcze zdali sobie sprawę z jego obecności.
Według danych, które w czwartek przytoczył Wessam Mankoula, przedstawiciel Afrykańskich Centrów Kontroli i Zapobiegania Chorom (Africa CDC), w samej Demokratycznej Republice Konga przekroczono już próg dwustu potwierdzonych zgonów wskutek zakażenia wirusem Ebola.
Jeśli doliczymy do tego dwa przypadki śmiertelne w sąsiedniej Ugandzie, liczba ofiar śmiertelnych patogenu wywołującego groźną gorączkę krwotoczną wynosi obecnie - według Africa CDC - 204. Laboratoryjnie potwierdzono dotychczas 894 przypadki zakażeń, a 74 osoby uznano za wyleczone.
Niestety, mijają kolejne tygodnie, a sytuacja związana z epidemią wirusa Ebola w Demokratycznej Republice Konga staje się coraz bardziej dramatyczna. Marie Roseline Belizaire, dyrektor ds. sytuacji kryzysowych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), przekazała podczas piątkowej telekonferencji, że odnotowano przyspieszenie transmisji wirusa.
Sytuacja zmienia się dynamicznie, a przyspieszenie transmisji wirusa odnotowano w 33 okręgach sanitarnych w trzech prowincjach - powiedziała, łącząc się z miasta Bunia, stolicy dotkniętej epidemią prowincji Ituri na północnym wschodzie Demokratycznej Republiki Konga.
Przedstawicielka WHO poinformowała, że gorączka krwotoczna zbiera śmiertelne żniwo także wśród pracowników ochrony zdrowia - dotychczas zmarło 17 spośród 75 medyków, którzy zarazili się wirusem w Demokratycznej Republice Konga.
Marie Roseline Belizaire zwróciła uwagę, że problemem - oprócz rozprzestrzeniania się wirusa - są braki kadrowe wśród medyków, strach, jaki wywołuje w nich widok chorujących kolegów i koleżanek, a także brak podstawowych środków ochrony osobistej, takich jak rękawiczki i maseczki. To naprawdę wysoka cena, jaką płaci system, system opieki zdrowotnej, ponieważ nie mamy wystarczającej liczby pracowników ochrony zdrowia w Demokratycznej Republice Konga - powiedziała, cytowana przez agencję Reutera.
Ten afrykański kraj, jak zauważa Reuters, ma jeden z najniższych wskaźników liczby pracowników ochrony zdrowia w przeliczeniu na liczbę mieszkańców - zaledwie około 11 medyków na 10 tysięcy osób. Przedstawicielka WHO poinformowała, że w odpowiedzi na kryzys w piątek w Ituri wylądowała chińska ekipa medyczna; przysłanie swojego zespołu medyków zapowiedziała również sąsiednia Uganda.
Wspomniany wcześniej Wessam Mankoula ostrzegł, że "jesteśmy bardzo daleko od opanowania sytuacji", a przyrost zachorowań jest co najmniej trzykrotnie szybszy niż w przypadku każdej z wcześniejszych epidemii wirusa Ebola. Problemem jest m.in. niedostateczny monitoring osób, które mogły mieć styczność z pacjentami.
Szacuje się, że w ciągu ostatnich 50 lat z powodu wirusa Ebola w Afryce zmarło w sumie ponad 15 tys. osób. Najtragiczniejszy wybuch epidemii w Demokratycznej Republice Konga miał miejsce w latach 2018-2020 i pochłonął prawie 2300 ofiar śmiertelnych.
Wirus Ebola wywołuje silnie zakaźną, poważną chorobę, często kończącą się śmiercią. Rozprzestrzenia się poprzez bezpośredni kontakt z krwią, wydzielinami i wydalinami zakażonej osoby. Na dominujący obecnie szczep bundibugyo nie ma ani szczepionki, ani skutecznego leczenia.
We wtorek przywódcy krajów G7 podczas szczytu we francuskim Évian-les-Bains wezwali do stanowczej i skoordynowanej reakcji w celu zahamowania epidemii w Demokratycznej Republice Konga. Ich apel poparły kraje partnerskie uczestniczące w szczycie: Egipt, Indie, Kenia i Korea Południowa.


