Jeden z najcenniejszych zabytków Dolnego Śląska - pałac w Bożkowie - popada w coraz większą ruinę. Mieszkańcy alarmują, że XVI-wieczny obiekt, niegdyś otwarty dla zwiedzających, dziś stoi pusty i niszczeje w zastraszającym tempie. Mimo interwencji konserwatora zabytków sytuacja się nie zmienia.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl.
Pałac w Bożkowie od lat uchodził za jedną z największych atrakcji regionu. Jego historia sięga XVI wieku, a przez wieki zachwycał nie tylko mieszkańców, ale i turystów z całej Polski.
Niestety, od kilku lat obiekt jest zamknięty i coraz bardziej popada w ruinę. Zniszczone mury, odpadająca elewacja i niedawno zawalony fragment dachu to tylko niektóre z problemów, które można zaobserwować na miejscu.
Konserwator zabytków od dłuższego czasu nakazuje przeprowadzenie niezbędnych remontów, nakłada grzywny i zawiadamia prokuraturę.
Niestety, wszystkie te działania okazują się nieskuteczne.
Obecna właścicielka, która odkupiła pałac od swojego męża – poprzedniego właściciela skazanego przez sąd – ignoruje wszelkie nakazy i nie podejmuje żadnych prac zabezpieczających.
Mieszkańcy Bożkowa nie kryją rozgoryczenia. Z niepokojem obserwują, jak ich lokalna perełka architektury zamienia się w ruinę.
Sołtys Bożkowa, Tomasz Pietrzyk, też nie ukrywa obaw o przyszłość zabytku. Ten pałac powoli staje się ruiną, boimy się, że w bardzo niedalekiej przyszłości ten pałac stanie się jedną wielką lawiną gruzu – mówi reporterce RMF FM Martynie Czerwińskiej sołtys.
Sytuacja pałacu w Bożkowie pokazuje, jak nieskuteczne może być prawo wobec nieodpowiedzialnych właścicieli zabytków.
W marcu mieszkańców Bożkowa postawił na nogi głośny huk. Okazało się, że zapadła się kolejna część stropu.
"Jeden z najcenniejszych zabytków Europy, zamiast lśnić dawnym blaskiem, dosłownie zapada się pod ziemię" - przekazało Towarzystwo Historyczne Ziemi Bożkowskiej. Kontrola potwierdziła najgorsze - część dachu runęła.
Jak zapewnia wałbrzyska delegatura Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków ich nakazy nie przynoszą skutku, a kontrole są utrudniane przez właścicielkę.
"Pierwszy wyznaczony termin nie był dogodny dla właścicielki, korespondencji w sprawie kolejnego terminu kontroli nie odebrała z poczty, pałac został wstecznie udostępniony do kontroli w grudniu 2025 r. Po dokonaniu kontroli zostało wszczęte postępowanie w sprawie wydania nakazu konserwatorskiego na przeprowadzenie robót budowlanych niezbędnych do wykonania ze względu na zagrożenie zniszczeniem lub istotnym uszkodzeniem tego zabytku. Postępowanie zostało zakończone i został wydany nakaz konserwatorski. Z uwagi na to, że pałac jako dzieło architektury jest wpisany do rejestru zabytków nieruchomych, a wyposażenie pałacu (sztukaterie, boazerie itp.) są wpisane do rejestru zabytków tzw. ruchomych (dzieła sztuk plastycznych) po dokonaniu kontroli w grudniu 2025 r. zostało również wszczęte postępowanie w sprawie wydania nakazu konserwatorskiego na wykonanie niezbędnych prac konserwatorskich zabezpieczających te elementy przed dalszym niszczenie lub istotnym uszkodzeniem. Postępowanie zostało zakończone, w najbliższym czasie kolejna decyzja nakazowa zostanie wydana" - pisze w mailu do redakcji RMF FM - Anna Nowakowska z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków.
Właścicielka nie odpowiada także na pytania dziennikarzy i mieszkańców. Jak podkreśla konserwator zakres zadań właściciela zabytku jest ściśle określony.
To m.in prowadzenie prac konserwatorskich, restauratorskich i robót budowlanych przy zabytku, korzystanie z zabytku w sposób zapewniający trwałe zachowanie jego wartości, ale też popularyzowanie i upowszechnianie wiedzy o zabytku oraz jego znaczeniu dla historii i kultury.
Tymczasem obiekt jest kolejny krok niedostępny dla turystów.
"W przeciągu ostatniego roku nie odnotowano aktywności właścicielki w w/w zakresie. Wprawdzie uzyskała zalecenia konserwatorskie do remontu dachu, niemniej jednak z posiadanej przez mnie wiedzy nie wynika, aby zleciła wykonanie niezbędnego do wykonania remontu dachu projektu budowlanego" - dodaje Anna Nowakowska.
Instytucja złożyła do Prokuratury Rejonowej w Kłodzku zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Śledczy przyglądają się już sprawie. Jednak według mieszkańców to nie wystarczy.
Lokalnym urzędom brakuje już narzędzi, są bezsilni. Chcemy nagłośnić sprawę, tak aby zainteresował się nią najpierw wojewódzki konserwator, a później krajowy. Liczymy na wsparcie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Potrzebujemy wsparcia z góry, bo sami sobie nie poradzimy. Prawo jest dziurawe. Pozwoliło na sprzedaż obiektu osobie związanej z poprzednim właścicielem, który został skazany przez sąd na 8 miesięcy wieęzienia a w zawieszeniu za doprowadzenie zabytku do takiej ruiny. Żona tego pana jest nieuchwytna, zamknięta na jakąkolwiek rozmowę" - mówi RMF FM sołtys Bożkowa Tomasz Pietrzyk.
Nie odpuścimy, bo to perełka na skalę Europy. Ten pałac mógłby zastąpić czołówkę Disneya, jest imponujący, to jakie głowy Europy w przeszłości tu koronowano, to mówi samo za siebie. Takie miejsce powinno być doinwestowane, pielęgnowane, tak abyśmy wszyscy mogli z niego korzystać. To przyniosłoby okolicy konkretne pieniądze, ale przede wszystkim ocalilibyśmy historyczne miejsce - dodaje Hubert Gruszczyński z Bożkowa.
Wałbrzyska konserwator przyznaje, że utkwiła w martwym punkcie.
"Podejmuję wszystkie możliwe działania w zakresie posiadanych kompetencji, aby ochronić ten zabytek przed zniszczeniem, ale bez dobrej woli i zaangażowania właścicieli (byłych i obecnych) jest to trudne" - przyznaje w wiadomości do RMF FM.


