Tragiczne informacje ws. 3-letniego chłopca, który tydzień temu wpadł do przydomowego stawu w powiecie bocheńskim w Małopolsce. Dziecko zmarło w szpitalu, nie odzyskując przytomności.

Do wypadku doszło w sobotę, 30 maja, w jednej z miejscowości powiatu bocheńskiego.

Chłopiec przebywał na przyjęciu urodzinowym, w którym uczestniczyło kilkanaścioro dzieci wraz z rodzicami.

3-latek wpadł do stawu znajdującego się na posesji.

Informacja o wypadku dotarła do policjantów przed godz. 20 w sobotę. Na miejsce wysłano m.in. śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. 

Dziecko zostało wyciągnięte ze stawu. Przywrócono mu czynności życiowe. Zostało przetransportowane do szpitala - przekazała wówczas RMF FM podkomisarz Iwona Szelichiewicz z krakowskiej policji. 

Śmigłowiec LPR przetransportował dziecko do szpitala w Krakowie. Niestety, życia chłopca nie udało się uratować.

Otrzymaliśmy ze szpitala informację o śmierci chłopca - powiedział "Gazecie Krakowskiej" prok. Mieczysław Sienicki, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Tarnowie.

Po wypadku prokuratura w Bochni wszczęła śledztwo ws. narażenia 3-latka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Jak zauważa "Gazeta Krakowska", możliwe, że po zgonie trzylatka kwalifikacja postępowania zostanie zmieniona na nieumyślne spowodowanie śmierci.