Kremlowi nie umyka polsko-ukraiński spór w sprawie decyzji prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia "Bohaterów UPA". Rzeczniczka rosyjskiego MSZ twierdzi, że sprawa zasługuje na "szczególną uwagę", a Władimir Putin zwraca uwagę na zachowanie Polski, choć nagina fakty.

  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Decyzja prezydenta Ukrainy w sprawie nadania jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia "Bohaterów UPA" wzbudziła w Polsce ogromne kontrowersje. Polsko-ukraiński spór nie umyka rosyjskim władzom, a głos w tej sprawie zabrała rzeczniczka prasowa rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa, która przyznała, że zasługuje to na "szczególną uwagę".

Nagle Warszawa i polskie władze dostrzegły, że reżim w Kijowie gloryfikuje kolaborantów, którzy zabijali Polaków podczas II wojny światowej - powiedziała podczas Międzynarodowego Forum Ekonomicznego w Petersburgu, komentując zmianę retoryki polskich władz wobec Ukrainy.

Użyła przy tym rosyjskiego sformułowania mówiącego o walce "żaby ze żmiją". Termin ten, wywodzący się z internetowego żartu, opisuje konflikt pomiędzy dwiema nielubiącymi się stronami, w których odbiorca nie popiera żadnej z nich.

Gdzie byliście wcześniej? Nie widzieliście naszywek, tatuaży, nie czytaliście literatury, nie wiecie, jak nazywały się pułki, które my nazywamy 'batalionami narodowymi', które teraz stały się częścią Sił Zbrojnych Ukrainy? Niczego z tego nie widzieliście? - dodała.

Należy podkreślić, że Rosja oskarża Ukrainę o nazizm głównie jako pretekst do uzasadnienia inwazji oraz celów określanych przez Kreml jako "denazyfikacja". Społeczność międzynarodowa i historycy odrzucają te oskarżenia, wskazując, że są one elementem rosyjskiej dezinformacji, a sama Rosja dopuszcza się działań określanych jako faszystowskie.

Władimir Putin zwraca uwagę na Polskę

Podczas spotkania z dziennikarzami w ramach Międzynarodowego Forum Ekonomicznego w Petersburgu głos zabrał też Władimir Putin, krytykując ponowne pogrzeby ukraińskich nacjonalistówZostali ponownie pochowani z honorami jako bohaterowie Ukrainy - powiedział, cytowany przez RIA Nowosti.

Prezydent Rosji stwierdził, że Europa zdaje się "nie zauważać tych gestów". Zwrócił uwagę na zachowanie Polski, która "jako jedyna powoli reagowała"; reakcję Izraela określił jako "ospałą". Wszyscy starają się tego nie zauważać, wstydliwie nie zauważać - dodał.

Rosyjski przywódca nagina jednak fakty, bowiem spór między Warszawą a Kijowem dotyczy decyzji nadania jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia "Bohaterów UPA", a nie ponownych pochówków ukraińskich nacjonalistów.

Władimir Putin zaatakował też Wołodymyra Zełenskiego, twierdząc, że jego dziadek, który podczas II wojny światowej dołączył do Armii Czerwonej i "walczył z nazizmem", "pewnie przewraca się w grobie" w związku z ponownymi pochówkami ukraińskich nacjonalistów.

Spór o "Bohaterów UPA"

W ubiegłym tygodniu prezydent Ukrainy nadał jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imię "Bohaterów UPA". W reakcji na tę decyzję, prezydent Karol Nawrocki poinformował, że zaproponował, by 8 czerwca na posiedzeniu Kapituły Orderu Orła Białego jednym z punktów było odebranie ukraińskiemu przywódcy tego orderu, przyznanego mu w 2023 r. przez ówczesnego prezydenta Andrzeja Dudę.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Ukrainy wyraziło żal z powodu eskalacji sporu i podkreśliło, że intencją nie było urażenie narodu polskiego. Później szef ukraińskiego MSZ Andrij Sybiha opublikował wpis, w którym podkreślił, że "eskalacja napięć między Ukrainą a Polską nie przynosi korzyści ani Ukraińcom, ani Polakom", a korzysta z niej tylko i wyłącznie Rosja.

Rzeź wołyńska oraz różnica w ocenie działalności OUN i UPA

Według historyków, w lipcu 1943 roku Ukraińska Powstańcza Armia (UPA) dokonała skoordynowanego ataku na ok. 150 miejscowości zamieszkanych przez Polaków w powiatach włodzimierskim, horochowskim, kowelskim i łuckim dawnego województwa wołyńskiego na terenie obecnej Ukrainy. Sprawcami zbrodni, która nazywana jest także rzezią wołyńską, byli członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów-B (OUN-B, frakcja Stepana Bandery) i podporządkowana jej Ukraińska Powstańcza Armia.

Polska i Ukraina od lat różnią się w ocenie działalności OUN i UPA. Dla polskiej strony wydarzenia na Wołyniu były zbrodnią ludobójstwa, dla Ukraińców był to efekt symetrycznego konfliktu zbrojnego, za który w równym stopniu odpowiedzialne były obie strony. Dodatkowo Ukraińcy postrzegają OUN i UPA przeważnie jako organizacje antysowieckie (ze względu na ich powojenny ruch oporu wobec ZSRR), a nie antypolskie.