Mazowieccy policjanci musieli użyć broni podczas dramatycznego pościgu za 40-letnim kierowcą, który nie zatrzymał się do kontroli drogowej w okolicach Bieżunia. Mężczyzna uciekał przez trzy powiaty, próbował staranować funkcjonariuszy i miał przy sobie narkotyki. Sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Jak informuje reporter RMF FM Krzysztof Zasada, wszystko zaczęło się w powiecie żuromińskim, gdzie policjanci chcieli zatrzymać kierowcę, który przekroczył dozwoloną prędkość o 38 kilometrów na godzinę. 

Mężczyzna nie zareagował na sygnały świetlne i dźwiękowe, rozpoczynając ucieczkę lokalnymi drogami.

Blokada i użycie broni

Policjanci zorganizowali blokadę w Bieżuniu, ustawiając radiowóz w poprzek drogi. Uciekinier, zamiast się zatrzymać, próbował staranować funkcjonariuszy. Wtedy padły strzały.  

Mimo użycia broni, 40-latkowi udało się przejechać przez blokadę i kontynuować ucieczkę w stronę powiatu sierpeckiego.  

W pewnym momencie porzucił samochód i próbował uciekać pieszo. Policjanci zatrzymali go po krótkim pościgu.

Cztery zarzuty i tymczasowy areszt

Po zatrzymaniu okazało się, że mężczyzna miał sądowy zakaz prowadzenia pojazdów do 2028 roku, a w jego samochodzie znaleziono narkotyki. 

Usłyszał cztery zarzuty, a sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu.