Dyrekcja warszawskich lasów miejskich przeprasza za formę dwóch niedawnych interwencji wobec dzików. Zwierzęta zawędrowały na osiedla na Bemowie i Mokotowie, gdzie zostały uśmiercone. Nie spodobało się to niektórym mieszkańcom. Zwracali oni także uwagę na sposób transportu trucheł.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

"W związku z naszymi ostatnimi działaniami na Bemowie i Mokotowie przepraszamy za sytuację, w której zostali Państwo narażeni na widok usypiania dzików w przestrzeni publicznej" - czytamy w oświadczeniu opublikowanym przez Dyrekcję Lasów Miejskich Warszawy.

"Zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańców stanowi absolutny priorytet. Dołożymy wszelkich starań, aby działania w tym obszarze były realizowane z należytą wrażliwością - z poszanowaniem zarówno społeczności lokalnej, jak i dobrostanu dzikich zwierząt" - dodano.

Dwie kontrowersyjne interwencje

Dwie niedawne interwencje wobec dzików w Warszawie opisał m.in. portal TVN24.

Pierwsza miała miejsce 30 marca przy ul. Wolfkego na Bemowie, a druga 5 kwietnia na osiedlu przy ul. Stępińskiego na Mokotowie.

W pierwszym przypadku cztery lochy i 12 warchlaków utknęło na ogrodzonym placu zabaw. W drugim między bloki zawędrowało siedem dzików.

Oba zdarzenia skończyły się uśpieniem zwierząt.

Krytycy takiego rozwiązania zwracali uwagę nie tylko na fakt, że dzików nie próbowano wywieźć czy przepłoszyć, ale także, że ich truchła wrzucono do plastikowych pojemników na śmieci.

Dyrektor Lasów Miejskich w Warszawie Karol Podgórski, którego wypowiedź cytuje TVN24, wskazał, że za każdym razem, gdy mieszkańcy zgłaszają zagrożenie ze strony dzików w terenie zurbanizowanym, podejmowane są działania. Pracownicy Lasów Miejskich sprawdzają najpierw, czy zwierzęta można przepłoszyć na tereny zielone. Nie zawsze jest to jednak możliwe. Odstępuje się od przepędzania dzików w sytuacjach, gdy mogłoby to powodować zagrożenie dla uczestników ruchu drogowego. Każdy przypadek analizowany jest indywidualnie, a stosowane środki dobierane są z uwzględnieniem bezpieczeństwa osób postronnych - tłumaczy Podgórski. Jeśli przepłoszenie jest niemożliwe, zwierzęta są uśmiercane na miejscu.

Plastikowe pojemniki na śmieci to zdaniem dyrektora kwestia bezpieczeństwa. Martwe zwierzęta odbiera firma odpowiedzialna za ich uprzątnięcie i utylizację. Plastikowy kubeł zapobiega pozostawieniu na miejscu ewentualnych płynów, takich jak ślina czy krew. To kwestia "bioaseukarcji oraz ograniczenie ryzyka rozprzestrzeniania się afrykańskiego pomoru świń" - wskazał leśnik.

Poza tym pojemniki te można skutecznie dezynfekować i wielokrotnie wykorzystać.

Inne metody radzenia sobie z problemem?

Lasy Miejskie Warszawy tłumaczą, że dziś nie można wywozić dzików z Warszawy, bo zabraniają tego ogólnoeuropejskie przepisy związane z afrykańskim pomorem świń. Stolica znajduje się w obszarze objętym ograniczeniami sanitarnymi.

Dzikom nie można też podawać środków antykoncepcyjnych, ponieważ w Polsce i Unii Europejskiej nie ma dopuszczonych i przebadanych środków do takiego zastosowania.

Pomijając fakt, że takiego rozwiązania nie umożliwia prawo, "trudno byłoby podać preparat tylko dzikom, bez ryzyka dla innych zwierząt" - wskazano.

Dziki w Warszawie liczone w tysiącach

"Według przeprowadzonej w marcu 2025 r. inwentaryzacji, w Warszawie jest około 3000 dzików" - poinformowały stołeczne Lasy Miejskie.

TVN24, cytując dane leśników, przekazał, że w całym ubiegłym roku odnotowano 121 zgłoszeń dotyczących ataków dzików na ludzi oraz 29 ataków na psy (rok wcześniej było to 59 i 13).

Lawinowo rośnie także liczba zgłoszeń obecności dzików:

  • 2025 r. - 8804 zgłoszenia
  • 2024 r. - 5128 zgłoszeń
  • 2023 r. - 4713 zgłoszeń
  • 2022 r. - 2497 zgłoszeń
  • 2021 r. - 707 zgłoszeń
  • 2020 r. - 432 zgłoszenia

Dziki żyjące w dużych miastach mają łatwy dostęp do jedzenia: śmieci, kompostu czy resztek pozostawianych przez ludzi. Brakuje również naturalnych drapieżników, które ograniczałyby ich liczebność, a poza tym dziki szybko się rozmnażają. Lochy proszą się dwa razy w roku.