"Karolu, popełniłeś straszny błąd i nawet to, kto i w jaki sposób Cię do tego namówił, nie tłumaczy tego błędu" - tak Sławomir Cenckiewicz skomentował decyzję prezydenta Karola Nawrockiego o powołaniu sędziego Zbigniewa Kapińskiego na nowego I prezesa Sądu Najwyższego.

  • Były szef BBN Sławomir Cenckiewicz ostro skrytykował decyzję prezydenta, zarzucając Kapińskiemu współodpowiedzialność za orzeczenie lustracyjne w sprawie Lecha Wałęsy z 2000 roku.
  • Były współpracownik prezydenta twierdzi, że sąd dysponował wówczas dowodami obciążającymi Wałęsę, które miały zostać pominięte przy wydawaniu wyroku. Szczegóły poniżej.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Karol Nawrocki - wbrew woli prezesa PiS - powołał sędziego Zbigniewa Kapińskiego na nowego I prezesa Sądu Najwyższego - poinformował w poniedziałek rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz.

Jak wskazał, to właśnie sędzia Kapiński był tym, który jako pierwszy sprzeciwił się łamaniu praworządności przez obecny rząd. To sędzia, który ma na swoim koncie setki, tysiące orzeczeń i wyroków. (...) Jego droga zawodowa pokazuje, że jest osobą godną do objęcia funkcji I prezesa SN - powiedział Leśkiewicz.

"Karolu, popełniłeś straszny błąd"

Innego zdania jest były szef BBN Sławomir Cenckiewicz, który zrezygnował ze stanowiska w kwietniu. W obszernym wpisie opublikowanym na platformie X skrytykował zarówno samą nominację, jak i argumentację przedstawioną przez otoczenie prezydenta.

"Karolu, popełniłeś straszny błąd i nawet to, kto i w jaki sposób Cię do tego namówił, nie tłumaczy tego błędu" - napisał Cenckiewicz.

"Uzasadnienie, które dałeś tej złej decyzji ws. powołania sędziego Kapińskiego na Pierwszego Prezesa SN, a w które ubrałeś w dodatku byłego pracownika IPN Rafała Leśkiewicza, który zna sprawę Wałęsy jak rzadko kto, jest piramidalnym kłamstwem" - oświadczył.

Dalej odniósł się do roli sędziego Kapińskiego w procesie lustracyjnym Lecha Wałęsy z 2000 roku. Według Cenckiewicza skład orzekający, w którym zasiadał Kapiński, miał dopuścić się naruszeń prawa i zasad rzetelnego postępowania sądowego.

Cenckiewicz stwierdził, że sąd dysponował materiałami pozwalającymi uznać Lecha Wałęsę za tajnego współpracownika SB o pseudonimie "Bolek", jednak nie uwzględnił ich przy wydawaniu orzeczenia. Zarzucił także sądowi ukrywanie części materiału dowodowego oraz przedstawienie - jego zdaniem - nieprawdziwych ustaleń w uzasadnieniu wyroku z 11 sierpnia 2000 roku.

"Postępowanie sądowe z 2000 r. i to, co z materiałem dowodowym w sprawie agenturalnej przeszłości Wałęsy uczynił skład orzekający, w którym był sędzia Zbigniew Kapiński, było złamaniem prawa (co uzasadnił później sędzia Kauba) i pogwałceniem wszelkich zasad sądowej rzetelności" - podkreślił Cenckiewicz.

Cenckiewicz: To zwyczajnie niegodne dla Polski

Były szef BBN podkreślił, że sędzia Kapiński nie zgłosił wówczas zdania odrębnego wobec końcowego rozstrzygnięcia, co świadczy o współodpowiedzialności za orzeczenie, które od lat pozostaje przedmiotem sporów historycznych i politycznych.

"Tłumaczyć dziś, że wówczas nic się nie stało, a Polska w 2026 r. musi mieć za pierwszego sędziego Rzeczypospolitej kogoś, kto dopuścił się takiego kłamstwa jak Kapiński - jest zwyczajnie niegodne i dla Polski bardzo złe" - napisał. 

"Piszę o tym publicznie, bo decyzja Prezydenta RP jest publiczna, kłamstwo, które jej towarzyszy, jest publiczne i musi być napiętnowane, a sprawa Wałęsy i jego sądowych pomagierów jest tyleż publiczna, co 'moja'"! Do wpisu dołączył notatkę z przeglądu teczki agenturalnej Lecha Wałęsy.  

Kaczyński: Nie wyobrażam sobie

Jarosław Kaczyński napisał w mediach społecznościowych, że "nie wyobraża sobie, aby sędzia, który brał udział w procesie lustracyjnym Lecha Wałęsy, został I prezesem Sądu Najwyższego".

"26 lat, jakie dzielą nas od pseudoprocesu lustracyjnego Lecha Wałęsy, i 18 lat od wydania książki IPN, która opisała nie tylko sprawę agenturalnej przeszłości L. Wałęsy, ale również sądową lustrację z 2000 roku, nie wyobrażam sobie, aby sędzia, który brał w tym udział, został I prezesem Sądu Najwyższego" - napisał Kaczyński.

Współpracownicy prezesa mówią nieoficjalnie, że po decyzji w sprawie Kapińskiego relacje Jarosława Kaczyńskiego z prezydentem Karolem Nawrockim nigdy już nie będą takie same.