Hubert Hurkacz wygrał z hiszpańskim tenisistą Jaume Munarem 6:3, 6:3, 2:6, 6:3 w pierwszej rundzie wielkoszlemowego French Open. Jego kolejnym rywalem będzie w czwartek rozstawiony z numerem 19. Amerykanin Frances Tiafoe. Poniedziałek jest dobrym dniem dla polskich tenisistów w Paryżu. Wcześniej swoje pojedynki wygrały Maja Chwalińska i Iga Świątek.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Hurkacz w rankingu obsunął się na 99. miejsce, a Munar jest w nim 41. Choć są rówieśnikami, mają po 29 lat, to wcześniej grali ze sobą tylko raz. W 2018 roku w turnieju wschodzących gwiazd Next Gen ATP Finals górą był Polak.
Wrocławianin na razie tego sezonu nie może zaliczyć do udanych, ale w poniedziałek zaprezentował się bardzo solidnie. Szczególnie podobać się mogły dwa pierwsze sety. W nich bez zarzutu funkcjonował jego serwis, a co więcej szybko udawało mu się uzyskać przełamanie.
Spadek poziomu nastąpił w trzeciej partii, w której skuteczność pierwszego podania Hurkacza wyniosła zaledwie 36 procent, wobec 70 w pierwszej. W efekcie został aż trzykrotnie przełamany i gładko przegrał seta.
Czwartego zaczął znów bardzo dobrze. Wygrał gema przy własnym serwisie bez straty punktu. Kilkanaście minut później prowadził już 4:1 i pewnie kroczył do zwycięstwa.
Wygrywając 5:2 miał dwie piłki meczowe, ale przy serwisie rywala i nie zdołał ich wykorzystać. Po gemie nastąpiła kilkuminutowa przerwa z powodu zasłabnięcia kibica.
Na moment wybiło to Hurkacza z rytmu. Serwując na zwycięstwo w meczu musiał bronić czterech break-pointów. Wyszedł jednak z opresji, a gdy pojawiła się kolejna piłka meczowa, natychmiast ją wykorzystał.


