Najnowsza monografia historyków Friedera Guenthera i Evy Balz rzuca nowe światło na przeszłość sędziów Federalnego Trybunału Konstytucyjnego RFN. Okazuje się, że instytucja ta, długo uważana za wolną od powiązań z reżimem III Rzeszy, nie zdołała całkowicie pozbyć się kompromitujących biografii.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
Federalny Trybunał Konstytucyjny Niemiec przez lata uchodził za instytucję, której sędziowie nie byli uwikłani w działalność nazistowską. Jednak opublikowana niedawno książka "Przemiana poprzez prawo. Federalny Trybunał Konstytucyjny i przeszłość" autorstwa Friedera Guenthera i Evy Balz, omawiana przez "Sueddeutsche Zeitung", koryguje ten obraz.
Jak wynika z ustaleń historyków, w początkowym składzie Trybunału aż 17 procent sędziów należało lub kandydowało do NSDAP. Dla porównania, w Trybunale Federalnym odsetek ten wynosił 31 procent, a w ministerstwie sprawiedliwości aż 50 procent. Warto jednak zaznaczyć, że wśród sędziów TK znajdowali się także ci, którzy byli prześladowani przez reżim nazistowski - choć ich liczba została skorygowana z 24 do dziewięciu.
Szczególnie interesujące są indywidualne losy sędziów. Przykładem jest pierwszy prezes TK, Hermann Hoepker Aschoff, który przed dojściem Hitlera do władzy był uważany za przeciwnika nazistów, lecz po 1939 roku współpracował z urzędem odpowiedzialnym za wywłaszczenia Polaków na okupowanych terenach. Z kolei jego następca, Josef Wintrich, współpracował z organizacją Lebensborn, zajmującą się adopcjami dzieci z Europy Wschodniej do niemieckich rodzin.
Najbardziej ponurą postacią pozostaje sędzia Willi Geiger, autor pracy doktorskiej o ustawie prasowej wprowadzającej "dowód aryjskości" dla dziennikarzy. Podczas wojny orzekał w sądzie specjalnym w Bydgoszczy, gdzie miał udział w wydaniu co najmniej pięciu wyroków śmierci.
Autorzy monografii podkreślają, że współpraca byłych nazistów z prześladowanymi przez reżim Hitlera była możliwa dzięki milczeniu tych drugich na temat przeszłości. Przeciwnicy III Rzeszy nie stawiali swoim dawnym prześladowcom zarzutów, a żaden z sędziów po objęciu stanowiska w TK nie ubiegał się o status ofiary - z wyjątkiem Gerharda Leinbolza, który przeżył wojnę na emigracji.
Jak podkreśla "Sueddeutsche Zeitung", najnowsze ustalenia nie wymagają pisania historii Trybunału na nowo. Jego zasługi w budowaniu demokratycznego państwa prawa i zerwaniu z nazistowską przeszłością pozostają niepodważalne. Jednak należy pożegnać się z mitem, że dokonał tego sąd całkowicie wolny od kompromitujących powiązań z czasami III Rzeszy.



