Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej 2026 miały być świętem futbolu dla wszystkich. Jednak w Meksyku narasta fala protestów i rozczarowania. Mieszkańcy, którzy już po raz trzeci goszczą mundial, czują się wykluczeni przez wysokie ceny biletów, restrykcyjne przepisy wizowe i rosnące koszty życia. „Doszło do sytuacji, w której niemalże musisz iść na stadion z adwokatem” – skomentował meksykański pisarz i dziennikarz sportowy Juan Villoro, autor licznych książek o kulturze futbolu.

  • Przez Meksyk przetoczyła się fala protestów w związku z nadchodzącym mundialem.
  • Meksykanie zwracają uwagę na astronomiczne ceny biletów, restrykcyjne przepisy wizowe USA i Kanady, a także na "turystyfikację".
  • Władze miasta Meksyk skupiają się na upiększaniu przestrzeni publicznej dla turystów, zaniedbując pilne potrzeby mieszkańców.
  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Kiedy prezydent FIFA Gianni Infantino ogłaszał, że tegoroczny mundial będzie "najbardziej inkluzywny w historii", wielu kibiców w Meksyku uwierzyło, że piłkarskie święto naprawdę będzie dostępne dla każdego. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna. W mediach społecznościowych coraz popularniejszy staje się hashtag #ElMundialNoEsParaTodos (Mundial nie jest dla wszystkich - red.), będący ironicznym komentarzem do oficjalnego sloganu FIFA. W ostatnich miesiącach przez Meksyk przetoczyła się fala protestów, a mieszkańcy coraz głośniej mówią o nierównościach i wykluczeniu.

Bilety poza zasięgiem Meksykanów

Jednym z głównych zarzutów wobec organizatorów są ceny biletów. Najtańsze wejściówki na mecz otwarcia na Stadionie Azteca kosztowały początkowo 370 dolarów, a dziś ich cena sięga nawet 2,8 tysiąca dolarów. Meksykanin zarabiający płacę minimalną ok. 18 dol. dziennie musiałby pracować 155 dni z rzędu, nie wydając na czynsz ani jedzenie, aby obejrzeć 90 min. meczu otwarcia - wylicza twórca internetowy Allan Lorence.

W przeciwieństwie do mieszkańców Nowego Jorku, którzy po interwencji burmistrza mogą kupić tysiąc biletów za 50 dolarów, Meksykanie muszą startować w międzynarodowych loteriach i płacić pełną cenę.

Największe piłkarskie święto jest sprzedawane w dolarach w kraju, gdzie zarabia się w pesos, co tworzy ogromną przepaść w dostępności między zagranicznymi turystami a mieszkańcami - dodaje Lorence.

Wspomnienia poprzednich mundiali rozgrywanych w Meksyku są zupełnie inne. Podczas dwóch poprzednich mundiali ceny wprawdzie nie były niskie, ale bilety można było kupić po rozsądnych cenach, na niektóre spotkania nawet w dniu meczu. Mundial w 1986, jak i ten w 1970 to były turnieje dla ludzi. Teraz to jest mundial VIP - komentuje znany pisarz i dziennikarz sportowy Juan Villoro.

Prezydentka Meksyku Claudia Sheinbaum ogłosiła, że przekaże swój prywatny bilet na mecz otwarcia mundialu na Stadionie Azteca. Bilet ma trafić do zwyciężczyni konkursu umiejętności piłkarskich dla młodych Meksykanek w wieku 16-25 lat, jako symbol reprezentacji młodego pokolenia.

Bariery wizowe i kontrole graniczne

Kolejną przeszkodą dla kibiców są restrykcyjne przepisy wizowe w USA i Kanadzie. Większość meczów odbędzie się właśnie w Stanach Zjednoczonych, gdzie procedury imigracyjne są coraz bardziej zaostrzone. Mundial odbywa się w kontekście relacji dwunarodowych, w których Stany Zjednoczone prowadzą bezkrytyczne działania wymierzone w Latynosów. Dziś można zostać zatrzymanym ze względu na kolor skóry - tak właśnie działają patrole migracyjne. Pytanie brzmi: czy Latynosi pójdą na stadiony? To przecież oni przez lata podtrzymywali zainteresowanie futbolem w tym kraju - podkreśla Villoro.

Obawy potwierdzają także działania amerykańskich służb. Szef ministerstwa bezpieczeństwa krajowego USA Markwayne Mullin zapowiedział, że podczas turnieju obecni będą agenci ICE. Doszło do sytuacji, w której niemalże musisz iść na stadion z adwokatem - ironizuje Villoro.

Eksmisje i "turystyfikacja" miasta

Protesty przeciwko mundialowi w Meksyku dotyczą nie tylko piłki nożnej. Mieszkańcy okolic Stadionu Azteca skarżą się na braki wody i jej racjonowanie, mimo że stadion i jego otoczenie są modernizowane na potrzeby turnieju. Problem niedoboru wody się nasilił. Napełniamy zbiorniki i wiadra. Czekamy na to, że w każdej chwili nastąpi przerwa w dostawie. Są dni, kiedy woda się kończy. To sprawia, że ludzie nie chcą mundialu - relacjonuje działaczka społeczna Natalia Lara Trejo.

Na murach pojawiają się hasła: "Woda dla mieszkańców", "Mundial wyzysku", "Mundial eksmisji". Mieszkańcy zwracają uwagę na rosnące czynsze i nasilające się eksmisje, które mają związek z "turystyfikacją" miasta. Według miejskiej inicjatywy Proyecto Memorial Urbano, co 48 godzin trzy mieszkania w stolicy zamieniają się w lokale na najem krótkoterminowy dla obcokrajowców. Problem, który zaczął się podczas pandemii, przed mundialem osiągnął niespotykaną dotąd skalę.

Władze miasta, na czele z burmistrzynią Clarą Brugadą, stawiają na upiększanie przestrzeni publicznej muralami i kolorową infrastrukturą, kosztem pilnych remontów i potrzeb mieszkańców. Krytycy nazywają to "pudrowaniem trupa" lub "plastrem naklejanym miastu, które pilnie potrzebuje operacji chirurgicznej". Próbują zamienić miasto w Meksyk z wyobrażeń obcokrajowców. Taki, jaki istnieje na TikTokach ekspatów. Clara Brugada próbuje upiększyć miasto, ale nie dla Meksykanów - komentuje dziennikarka Becka Salas.

Dodatkowo, kontrowersje wzbudziła sugestia Brugady, by w dniu inauguracji turnieju mieszkańcy stolicy pozostali w domach, co odebrano jako próbę ograniczenia ich obecności w przestrzeni publicznej na rzecz turystów.

Część społeczności miasta ma wątpliwości czy organizacja turnieju przełoży się na realne korzyści dla zwykłych mieszkańców. FIFA jest modelem biznesowym, który zawłaszcza wszystkie terytoria, gdziekolwiek się pojawia. Meksyk nie jest wyjątkiem. Mamy do czynienia z ‘turystyfikacją’ - po to, by zarabiali przedsiębiorcy. Zabierają nam wodę, nasze ulice są ‘turystyfikowane’, a FIFA nie płaci nawet jednego peso w podatkach - podkreśla Lara Trejo.

Mundial 2026 zostanie rozegrany między 11 czerwca a 19 lipca i będzie pierwszym turniejem w historii organizowanym wspólnie przez trzy kraje: Meksyk, Stany Zjednoczone i Kanadę. W Meksyku spotkania odbędą się w trzech miastach: stolicy kraju, Guadalajarze i Monterrey. Dla tego kraju będzie to już trzeci mundial w roli gospodarza, po turniejach w 1970 i 1986 roku.