W Kuźnicy nadbałtycki pas piasku stał się ponad czterokrotnie szerszy niż dotychczas. To spektakularny rezultat wiosennych działań hydrotechnicznych, które mają chronić ląd przed niszczycielską siłą fal. Urząd Morski w Gdyni zapowiada, że przed nadejściem lata podobną metamorfozę przejdą kolejne popularne kurorty turystyczne.
- Urząd Morski w Gdyni prowadzi wielkie poszerzanie plaż na Pomorzu.
- W Kuźnicy pas piasku zwiększył się z 20 do aż 90 metrów szerokości.
- Kolejne prace zaplanowano między innymi we Władysławowie i na Helu.
- Bądź na bieżąco! Wejdź na RMF24.pl.
Morskie kąpiele w Kuźnicy wejdą na zupełnie nowy poziom, gdyż miejsca na plaży wyraźnie przybyło. Sfinalizowano tam kluczowy etap zabezpieczania wybrzeża przed erozją.
W Kuźnicy, na odcinku 700 m, wzmocniono brzeg o ponad 160 tys. m sześc., co w efekcie poszerzyło plażę z około 20 do 90 m szerokości. Prace zakończyły się w połowie marca, a wykorzystany materiał pochodził z osadników oraz toru podejściowego do Portu Władysławowo - tłumaczyła rzeczniczka Urzędu Morskiego w Gdyni Magdalena Kierzkowska w rozmowie z Polską Agencją Prasową.
To jednak nie koniec przygotowań do sezonu. Podobne działania ochronne czekają w najbliższym czasie sam Cypel Półwyspu Helskiego.
Kolejną kluczową lokalizacją, do której zawitają specjalistyczne maszyny, jest Władysławowo. Naprawa zniszczonego brzegu obejmie tam odcinek o długości około 700 metrów. Choć nadrzędnym celem jest zakończenie prac przed masowym napływem wczasowiczów, ostateczny termin zależy w głównej mierze od pogody.
Zgodnie z harmonogramem, prace we Władysławowie powinny zakończyć się przed rozpoczęciem sezonu letniego, choć w przypadku niesprzyjających warunków pogodowych możliwe jest ich przedłużenie na lipiec - powiedziała Magdalena Kierzkowska.
Poważny problem z ubywaniem piasku dotyczy również pasa między Przewłoką a Orzechowem w powiecie słupskim oraz rejonu Gdyni Babich Dołów. W tych miejscach turyści muszą przygotować się na obecność ciężkiego sprzętu nawet w szczycie sezonu wakacyjnego.
Niewykluczone, że w tych lokalizacjach część prac będzie musiała zostać wykonana w okresie letnim, m.in. ze względu na ograniczoną dostępność specjalistycznego sprzętu oraz możliwości logistyczne wykonawców - zaznaczyła rzeczniczka.
Całe skomplikowane przedsięwzięcie logistyczne pochłonie kilkanaście milionów złotych. Finansowanie zorganizowano w oparciu o trzy niezależne źródła:
- budżet państwa - pokryje koszty oczyszczania szlaków wodnych, skąd około 100 tys. metrów sześciennych osadów trafi bezpośrednio na zniszczone plaże;
- fundusze z budżetu na ochronę brzegów - dostarczą kolejne 150 tys. metrów sześciennych materiału (przy czym 160 tys. m sześc. już zrealizowano);
- środki unijne - sfinansują blisko 125 tys. metrów sześciennych piasku.
Co istotne, surowiec pobiera się z podwodnych osadników oraz torów podejściowych do portów. Pozwala to upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: wyraźnie poprawia warunki dla statków i jednocześnie skutecznie ratuje ląd.
Sztuczne zasilanie plaż, nazywane miękką ochroną brzegu, to sprawdzony standard na całym świecie. Z powodzeniem wykorzystują ją takie państwa jak USA, Holandia czy Hiszpania. Pozwala ona uniknąć budowania betonowych konstrukcji.
Refulacja pozwala na zachowanie naturalnego charakteru wybrzeża oraz skuteczne wygaszanie energii fal morskich. W przeciwieństwie do trwałych umocnień hydrotechnicznych, pozwala utrzymać naturalne procesy zachodzące na wybrzeżu - zaznaczyła Kierzkowska.
Regularne kontrole z powietrza potwierdzają długofalowe rezultaty tych działań. Piasek nie znika od razu po wysypaniu. Prądy morskie przemieszczają go w naturalny sposób, dzięki czemu samoistnie powstają nowe łachy piasku w sąsiednich rejonach wybrzeża.


