W stanie Michigan zapadł wyrok w sprawie śmiertelnego potrącenia, do którego doszło w 2024 roku w dniu ślubu Jamesa Shiraha. Pan młody w ubiegłym tygodniu usłyszał wyrok 30 lat więzienia za pozbawienie życia swojego drużby. Na decyzję rządu czeka jeszcze panna młoda - podaje NBC News.
- Bądź na bieżąco. Jeszcze więcej informacji znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Wierzę, że nie jest pan kryminalistą, ale jest pan zabójcą - powiedział w trakcie ogłaszania wyroku sędzia Khary Hanible. To były jedne z ostatnich zdań, jakie padły w procesie dotyczącym wydarzeń z 30 sierpnia 2024 roku w miejscowości Flint w amerykańskim stanie Michigan. Tego dnia James Shirah i jego partnerka Savanah Collier wzięli ślub. Po ceremonii zorganizowano przyjęcie weselne w lokalnej pizzerii. Później świętowanie przeniosło się do domu pary.
To właśnie przed miejscem, w którym mieszkała para, doszło do tragedii. Między nowożeńcami a najlepszym przyjacielem pana młodego po kilku godzinach zakrapianej imprezy doszło do kłótni. James Shirah w trakcie wymiany zdań opuścił na chwilę swojego gościa, by za chwilę wrócić w samochodzie typu SUV i potrącić Terry’ego Taylora. Siła uderzenia według lokalnej prasy była tak duża, że 29-letni dróżba został wyrzucony w powietrze i odniósł poważne obrażenia. Zmarł w szpitalu.
Nigdy nie widziałem czegoś podobnego. Widziałem już potrącenia, ale nie takie, do których doszło tak krótko po ślubie - powiedział CBS News prokurator.
Shirah przed sądem mówił, że potrącenie nie było celowe i chce ponieść pełną odpowiedzialność za swoje czyny. Sąd uznał go winnym zabójstwa drugiego stopnia, prowadzenia pojazdu z zawieszonym prawem jazdy, spowodowania śmierci oraz nieudzielenia pomocy ofiarom wypadku, którego był sprawcą, co doprowadziło do śmierci.
Jedyne, co mogę robić do końca życia, to przepraszać i wyrażać skruchę. Będę tego żałował do końca życia - mówił wzruszony 24-latek po ogłoszeniu wyroku.
Wyrok w sprawie żony Shiraha, oskarżonej o współudział w przestępstwie, ma zostać ogłoszony 26 maja. 23-letka nie przyznaje się do winy.
Terry Taylor był ojcem czwórki dzieci. Miał też narzeczoną.


