Do niecodziennej sytuacji doszło 21 kwietnia na lotnisku w Rzeszowie-Jasionce. 38-letni mieszkaniec powiatu jarosławskiego podczas kontroli bezpieczeństwa zażartował, że w jego bagażu znajduje się bomba. Słowa te natychmiast uruchomiły procedury bezpieczeństwa. 38-latek musiał zmienić swoje plany.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na rmf24.pl

Do zdarzenia doszło 21 kwietnia w porcie lotniczym w Rzeszowie-Jasionce. 

Mieszkaniec powiatu jarosławskiego powiedział do pracownika obsługi, że w bagażu posiada „bombę”. 

Na miejsce natychmiast wezwano funkcjonariuszy straży granicznej. 

Mężczyzna, widząc Zespół Interwencji Specjalnych, próbował tłumaczyć się, że to tylko żart. Mundurowi nie zlekceważyli jednak sytuacji i zgodnie z obowiązującymi procedurami dokładnie sprawdzili zarówno bagaż, jak i 38-latka. 

Jak się okazało, nie znaleziono żadnych niebezpiecznych przedmiotów. Mężczyzna został ukarany mandatem karnym w wysokości 500 złotych.

Linie lotnicze nie wybaczają

Na tym jednak konsekwencje się nie skończyły. Decyzją linii lotniczej, 38-latek został wycofany z rejsu do Mediolanu i nie poleciał do Włoch.

Tego typu wypowiedzi na lotnisku traktowane są bardzo poważnie i mogą skutkować nie tylko karą finansową, ale także utratą możliwości podróży.

Służby apelują o rozwagę i przypominają, że żarty dotyczące bezpieczeństwa na lotniskach mogą mieć poważne konsekwencje. Każda informacja o możliwym zagrożeniu musi być traktowana z najwyższą powagą, a osoby łamiące przepisy muszą liczyć się z surowymi sankcjami