- Wybory są ważnym testem dla premiera Nikola Paszyniana, który stawia na normalizację stosunków z Azerbejdżanem i zacieśnianie więzi z Zachodem, ograniczając zależność od Rosji.
- Główne partie opozycyjne chcą za to sojuszu z Rosją i krytykują Paszyniana za ustępstwa wobec Azerbejdżanu.
- Opozycja twierdzi, że Paszynian stosuje represje, by manipulować wynikami i utrzymać władzę.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na stronę główną RMF24.pl
Frekwencja we wszystkich obwodach wyniosła 58,97 proc.
Głosowanie zakończyło się o godz. 20 czasu miejscowego (godz. 18 w Polsce). Wybory wyłonią co najmniej 101 posłów, którzy zasiądą na pięć lat w jednoizbowym parlamencie. Liczba objętych mandatów może być większa, armeńska ordynacja wyborcza przewiduje mechanizmy wyrównawcze, które mają zagwarantować stabilną większość. W obecnej kadencji jest 107 parlamentarzystów.
Według przedwyborczych sondaży faworytem wyborów jest partia Paszyniana, ale w badaniach dużą grupę stanowiły osoby niezdecydowane lub odmawiające odpowiedzi.
Kto woli Europę, a kto Rosję?
Wybory w Armenii postrzegane są jako test realizowanej przez Nikola Paszyniana polityki, który promuje normalizację stosunków z Azerbejdżanem, zacieśnienie więzi z Zachodem i ograniczanie zależności od Rosji.
Wszystkie trzy główne siły opozycyjne to ugrupowania dążące do ponownego zbliżenia z Rosją. Stawiają na podtrzymanie sojuszu politycznego i gospodarczego z Moskwą, oskarżają też Paszyniana o zbyt daleko idące ustępstwa na rzecz Azerbejdżanu.
Oprócz Silnej Armenii Samwela Karapetiana do tej grupy zalicza się też kierowany przez byłego prezydenta Roberta Koczariana Blok Armenia i ugrupowanie Kwitnąca Armenia oligarchy Gagika Carukjana.
Burzliwa kampania wyborcza w Armenii
Scena polityczna w Armenii jest silnie spolaryzowana, kampania wyborcza przebiegała w napiętej atmosferze. Media informowały o masowych operacjach dezinformacyjnych Rosji wymierzonych w Paszyniana. Władze aresztowały z kolei dziesiątki osób, m.in. powiązanych z partiami opozycyjnymi, zarzucając im kupowanie głosów, co oponenci premiera uznali za represje polityczne.
Również w dniu wyborów media donosiły o kolejnych zatrzymaniach i oskarżeniach o nieprawidłowości.
Policja i służby antykorupcyjne zatrzymały w prowincji Kotakj siedem osób podejrzanych o wręczanie łapówek 45 wyborcom, którzy mieli otrzymać w sumie ok. 7,5 mln dramów (ok. 75 tys. zł) - poinformowała w niedzielę wieczorem państwowa agencja informacyjna Armenpress. Dodano, że grupa była powiązana z sojuszem wyborczym Silna Armenia (to według sondaży najsilniejsza partia opozycyjna).
Przedstawiciele wszystkich trzech głównych sił opozycyjnych informowali w niedzielę, że organy ścigania kontynuują aresztowania ich członków i zwolenników, ostrzegając, że Paszynian próbuje w ten sposób wpłynąć na wynik wyborów i utrzymać się przy władzy - przekazała redakcja armeńska Radia Wolna Europa.