Siły Izraela poinformowały w poniedziałek nad ranem, że uderzyły w cele wojskowe w zachodnim i centralnym Iranie. Według państwowych irańskich mediów w Teheranie słychać było kilka głośnych wybuchów.
W niedzielę wieczorem czasu polskiego Teheran poinformował o wystrzeleniu w kierunku Izraela pocisków balistycznych w odpowiedzi na izraelskie ataki w Libanie. Wcześniej w niedzielę siły zbrojne Izraela przeprowadziły bowiem ataki w rejonie Bejrutu po raz pierwszy od czasu, gdy w zeszłym tygodniu USA ogłosiły plan zawieszenia broni obejmujący Liban.
Według strony izraelskiej wszystkie irańskie rakiety miały zostać zestrzelone. Kraj odpowiedział na atak Teheranu - siły zbrojne poinformowały, że uderzyły w cele wojskowe w zachodnim i centralnym Iranie. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej oświadczył, że Izrael przeprowadził ataki na cele wewnątrz Iranu, używając balistycznych pocisków powietrznych.
Jak przekazała państwowa agencja informacyjna Mehr News cytowana przez CNN, w Teheranie słychać było kilka głośnych wybuchów. Eksplozje zgłoszono także w Tabrizie i Isfahanie - podała państwowa stacja IRIB.
Iran, jak przekazały tamtejsze media cytowane przez amerykańską stację, zagroził zablokowaniem cieśniny Bab al-Mandab, jeśli Izrael zaostrzy atak. Cieśnina ta to kolejny ważny korytarz morski; znajduje się między Półwyspem Arabskim a Afryką.
Odpowiedź Izraela następuje po tym, jak prezydent USA Donald Trump w niedzielę podczas rozmowy telefonicznej z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu miał nakazać mu wstrzymanie się z odwetowym atakiem na Iran - wynika z relacji amerykańskiego oficjela, cytowanego przez agencję Reutera.
Trump powiedział również w rozmowie z "Financial Times", że Netanjahu będzie musiał zaakceptować każdą umowę, jaką USA zawrą z Iranem, ponieważ izraelski premier "nie dyktuje warunków".


