Jedyny w Polsce tor wyścigowy z licencją, Tor Poznań, został zamknięty decyzją Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Powodem jest przekroczenie dopuszczalnych norm hałasu. To ogromny cios dla polskiego motosportu – odwołane zostają wszystkie zaplanowane zawody, a przyszłość obiektu stoi pod znakiem zapytania.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.
Główny Inspektorat Ochrony Środowiska podtrzymał wcześniejszą decyzję o zamknięciu Toru Poznań, wydaną przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w 2023 roku.
Tym samym jedyny w Polsce tor z licencją na organizację wyścigów samochodowych i motocyklowych został całkowicie zamknięty.
Jak poinformował prezes Automobilklubu Wielkopolski, Bartosz Bieliński, zarządca toru, w środę działalność obiektu została praktycznie wstrzymana.
Zamierzamy złożyć skargę kasacyjną do ostatniej instancji, jaką jest Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. Jednocześnie będziemy składać wniosek do GIOŚ o wstrzymanie wykonalności decyzji, ale kiedy zostanie on rozpatrzony, tego nie wiemy - powiedział Bieliński.
Na Torze Poznań przeprowadzano liczne kontrole poziomu hałasu. Dopuszczalny poziom wynosi 55 decybeli, a na niektórych okolicznych ulicach nawet 50 decybeli.
Organizatorzy podkreślają, że podczas zawodów sportowych utrzymanie takich norm jest praktycznie niemożliwe.
Bieliński nie kryje rozczarowania decyzją GIOŚ. Czuliśmy się mocno skrzywdzeni decyzją pierwszej instancji. Wierzyliśmy, że Główny Inspektorat Ochrony Środowiska podejdzie do tego tematu bardziej prospołecznie. Tor Poznań to nie tylko arena zawodów sportów motorowych, ale także przeznaczony jest dla innych dyscyplin. Poza tym ten obiekt służy poprawie bezpieczeństwa na drodze. Robimy m.in. szkolenia dla policjantów ruchu drogowego na motocyklach, które właśnie musieliśmy odwołać. To są także szkolenia z techniki jazdy - podkreślił.
Obiekt, który powstał pod koniec lat 70., służył nie tylko zawodowym kierowcom. Na torze trenowali także amatorzy, rowerzyści, wrotkarze i biegacze. W czasie pandemii odbyły się tam m.in. mistrzostwa Polski na 10 km.
Ściągaliśmy do siebie drifterów spod marketowych parkingów, aby u nas mogli popróbować swoich umiejętności, zapoznać się z prędkością i nauczyć się, jak wyprowadzić pojazd z poślizgu. A gdzie to nie zrobią, jak na właśnie takich obiektach. Do tego mieliśmy imprezy typu track day i speed day, gdzie motocykliści mogli się wyszaleć na torze, a nie na drogach. Biegacze, wrotkarze, czy rowerzyści także nie mogą korzystać z naszej infrastruktury - zaznaczył Bieliński.
Tor Poznań był areną najważniejszych krajowych i międzynarodowych imprez motoryzacyjnych. Po zamknięciu obiektu wszystkie zaplanowane na kwiecień i maj zawody zostają odwołane.
Z chwilą zamknięcia naszego obiektu sport motocyklowy i samochodowy na torach w Polsce właśnie się skończył. Wszystko wskazuje na to, że będziemy musieli jeździć do Niemiec, Czech czy Węgier, aby rozgrywać mistrzostwa naszego kraju. Węgry są krajem kilkakrotnie mniejszym od Polski, ale mają do dyspozycji trzy licencjonowane tory – podkreślił prezes Automobilklubu Wielkopolski.
W przeszłości na Torze Poznań gościły takie gwiazdy jak Michael Schumacher czy Robert Kubica.
Dziś, jak zauważa Bieliński, Polska pozostaje bez żadnego toru wyścigowego z homologacją.
Niedługo Bułgaria otworzył tor do Formuły 1, Albania zaczyna budować taki obiekt. To też taki prztyczek dla rządzących, że w tak dużym kraju jak Polska nie będziemy mieli w ogóle żadnego toru – podsumował.


