Szwajcaria straciła status najdroższego państwa na globie. Z najnowszych analiz wynika, że nowym liderem drożyzny została Islandia, gdzie ceny są obecnie o 3 procent wyższe niż w kraju helweckim. Przepaść w stosunku do średniej unijnej jest porażająca i sięga aż 84 procent. Eksperci wskazują, że za drastyczny wzrost kosztów życia odpowiada przede wszystkim jedna gałąź gospodarki.
- Islandia wyprzedziła Szwajcarię i została najdroższym krajem świata - ceny są tam o 3 proc. wyższe.
- Koszty życia na Islandii są aż o 84 proc. wyższe niż średnia w 27 krajach europejskich.
- Głównym winowajcą jest turystyka, która napędza inflację, wysokie płace i rosnące ceny nieruchomości.
- Więcej najnowszych i najważniejszych informacji z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl
Według najnowszych analiz przeprowadzonych przez islandzki związek zawodowy Viska, Islandia stała się obecnie najdroższym krajem na świecie, wyprzedzając pod tym względem nawet Szwajcarię. Jak podkreśla ekonomista Viski, Vilhjalmur Hilmarsson, ceny na Islandii są około 3 procent wyższe niż w Szwajcarii. Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce w 2018 roku, jednak obecny wzrost cen jest bezprecedensowy.
Analizy oparte zostały na danych Eurostatu oraz islandzkiego banku centralnego Sedlabanki. Wynika z nich, że Islandia jest znacznie droższa nie tylko od Szwajcarii, ale także od większości krajów z globalnej czołówki, jeśli chodzi o koszty życia.
Według danych Viski, ceny na Islandii są obecnie aż o 84 procent wyższe niż średnia wśród 27 krajów europejskich. To znacznie więcej niż w latach poprzednich - przez ostatnie 30 lat średnia różnica cen między Islandią a Europą wynosiła 42 procent. Różnice te są zauważalne także w porównaniu z krajami nordyckimi, które same uchodzą za jedne z najdroższych na świecie.
W większości kategorii cenowych Islandia wyprzedza swoich nordyckich sąsiadów. Przykładowo, ceny żywności są na wyspie o 44 procent wyższe, a produkty mięsne kosztują aż o 71 procent więcej. Zakup samochodu to wydatek średnio o 40 procent większy niż w innych krajach regionu.
Główną przyczyną tak wysokich kosztów życia jest, zdaniem ekspertów, uzależnienie islandzkiej gospodarki od turystyki. To właśnie ten sektor w znacznym stopniu napędza inflację oraz podwyższa poziom wynagrodzeń w kraju. Jesteśmy zbyt zależni od pracochłonnych branż, które będą nadal generować presję inflacyjną - zauważa Vilhjalmur Hilmarsson.
Wysokie ceny nieruchomości, które również są powiązane z dynamicznie rozwijającą się branżą turystyczną, dodatkowo podbijają koszty życia. Rosnące ceny usług i produktów wpływają na codzienne wydatki mieszkańców, pogłębiając przepaść między Islandią a innymi krajami europejskimi.
Wyższe płace na Islandii nie rekompensują w pełni wysokich kosztów utrzymania. Jak podkreślają analitycy Viski, różnica cen między Islandią a innymi krajami nordyckimi jest niemal dwukrotnie większa niż różnica w wynagrodzeniach. Istotnym czynnikiem są również wysokie cła importowe oraz ograniczona konkurencja na rynku, które dodatkowo podbijają ceny.
Ceny na Islandii rosną obecnie dwukrotnie szybciej niż w Europejskim Obszarze Gospodarczym, a islandzka korona pozostaje stosunkowo silna. W perspektywie najbliższych lat przewiduje się jednak możliwe osłabienie eksportu, deprecjację korony oraz spadek siły nabywczej mieszkańców, jeśli nie uda się ograniczyć inflacji poniżej poziomu krajów partnerskich.
Analitycy nie mają wątpliwości, że sytuacja na Islandii jest wyjątkowa. "Ceny na Islandii po prostu stały się zbyt wysokie" - konkluduje analiza Viska. Wysokie koszty życia stają się coraz większym wyzwaniem zarówno dla mieszkańców, jak i odwiedzających wyspę turystów. Perspektywy na szybkie obniżenie cen wydają się mało realne.


