Stołeczni policjanci zatrzymali złodzieja łańcuszków. Mężczyzna najpierw zrywał je ludziom z szyi, a później - w pewnym bardzo konkretnym celu - uciekał w krzaki.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Funkcjonariusze, szukając złodzieja, przeanalizowali dowody i przejrzeli wiele godzin nagrań z monitoringu. Wszystko wskazywało, że za dwie kradzieże z tego roku i inne z poprzednich lat odpowiada ta sama osoba. Mundurowym udało się wytypować podejrzanego 41-latka.

Jeszcze przed planowanym zatrzymaniem go policjant udał się do sklepu, by zabezpieczyć monitoring. Wówczas dostrzegł rabusia. Stróż prawa zorganizował wsparcie i już po chwili podejrzany był w rękach policji.

41-latek usłyszał dziesięć zarzutów kradzieży zuchwałych. Mężczyzna działał w tramwajach i autobusach w rejonie tego samego przystanku. Zrywał z szyi pokrzywdzonych złote łańcuszki, których łączną wartość oszacowano na 27,5 tys. zł.

Od razu po tym wbiegał w pobliskie zarośla i zmieniał odzież, by utrudnić ewentualną identyfikację.

Decyzją prokuratury został objęty dozorem policyjnym trzy razy w tygodniu.