Po zakończeniu wojny z Ukrainą Rosja będzie potrzebowała zaledwie roku na przygotowanie do starcia z NATO. Działalność Moskwy stanowi największe i najbardziej bezpośrednie zagrożenie dla pokoju i stabilności w Europie. Dopóki jednak Rosja walczy w Ukrainie, konwencjonalna wojna z NATO jest praktycznie wykluczona. Jeśli jednak dojdzie do wstrzymania walk, Rosjanie będą gotowi, i nie cofną się również przed zastraszeniem Europejczyków bronią atomową. Holenderska służba wywiadowcza (MIVD) opublikowała coroczny raport o stanie bezpieczeństwa.
- Raport holenderskiego wywiadu wskazuje, że Rosja będzie gotowa do konfliktu z NATO w rok po zakończeniu wojny w Ukrainie.
- MIVD utrzymuje, że celem Rosji nie będzie militarne złamanie Sojuszu.
- W strategii zastraszania Europy, Moskwa nie cofnie się przed groźbami użycia broni atomowej.
- Obecna sytuacja geopolityczna wydaje się dużo trudniejsza niż w trakcie zimnej wojny.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
Podobne w wydźwięku publikacje pojawiały się już wcześniej. Niemieckie czy duńskie służby wydawały opinie na temat sytuacji międzynarodowej, kładąc nacisk na rosnące zagrożenie na wschodniej flance NATO. Podobnego zdania są też wywiady państw bałtyckich (estoński Välisluureamet) czy specjaliści w Polsce.
Rosja testuje wytrzymałość NATO. Na razie są to działanie mniej lub bardziej szczęśliwie określane mianem "hybrydowych". Jeżeli Rosja dojdzie do wniosku, że istnieją okoliczności, warunki, że test odniesie swój sukces, to przystąpi do działań kinetycznych - ostrzegał w RMF FM generał Leon Komornicki. Wojna hybrydowa może dokonać konwersji na pełnoskalową wojnę - dodał były szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.
Autorzy raportu MIVD podchodzą nieco ostrożniej do określenia "pełnoskalowa wojna", co nie znaczy, że Europa może spać spokojnie.
MIVD zwraca uwagę na okoliczności, w których NATO prawdopodobnie przyjdzie zmierzyć się z rosyjskimi siłami zbrojnymi. Jak podają autorzy, w przeciwieństwie do uwarunkowań zimnowojennych, dziś czynniki mogące łagodzić rosyjskie dążenia, praktycznie nie istnieją. Mowa tu o kwestiach, takich jak przejrzysty dwubiegunowy porządek światowy (USA-ZSRR), funkcjonująca architektura kontroli zbrojeń, zrozumienie i wiedza na temat strategicznego odstraszania oraz różne formalne i nieformalne struktury konsultacyjne. Większość instytucji, które decydowały o powstrzymywaniu nadgorliwych liderów przed ekspansjonistycznymi zapędami, albo przestała istnieć w ostatnich kilku latach (program Nowy START - dotyczący kontroli zbrojeń nuklearnych), albo straciła na znaczeniu (ONZ - który próbuje być zastępowany przez inne organizacje, jak Rada Pokoju Trumpa).
Ponadto jesteśmy świadkami rewolucji technologicznej (sztuczna inteligencja, komputery kwantowe), której skutków nie da się przewidzieć, a która spowodowała regularny wyścig zbrojeń.
Rosja, analizuje MIVD, dąży do multipolarnego porządku światowego, w którym będzie jednym z globalnych mocarstw. "W tej perspektywie wojna w Ukrainie ma dla rosyjskiego reżimu charakter egzystencjalny; nie chodzi (tylko) o terytorium, ale przede wszystkim o pozycję Rosji na świecie oraz przyszłość rosyjskiego narodu, kultury i (przywłaszczonych) tradycyjnych wartości" - piszą autorzy. Dla Rosji wnętrze kraju i środowisko na zewnątrz są ze sobą nierozerwalnie związane, a głównym zagrożeniem dla zdolności sprawowania kontroli przez władze Kremla są zachodnie liberalno-demokratyczne systemy.
Stąd też wojna w Ukrainie nie jest konfliktem regionalnym, w którym Rosja dąży do zagarnięcia określonych terytoriów i gdy to się powiedzie, wstrzymania machiny wojennej na zawsze. Celem rosyjskich liderów jest długofalowa i fundamentalna zmiana "europejskiej architektury bezpieczeństwa oraz międzynarodowego porządku prawnego".
Celem ewentualnego konfliktu z NATO nie będzie militarne pokonanie Sojuszu, lecz doprowadzenie do jego ostatecznego rozbicia poprzez punktowe, ograniczone zdobycze terytorialne.
Dopóki Rosja walczy w Ukrainie, konwencjonalna wojna z NATO jest praktycznie wykluczona - ocenia MIVD, dodając, że Moskwa już teraz podejmuje konkretne przygotowania do ewentualnego konfliktu. W ocenie holenderskiego wywiadu w najbardziej sprzyjających dla siebie okolicznościach, w ciągu roku od zakończenia działań wojennych w Ukrainie, Rosja będzie w stanie zgromadzić wystarczającą siłę bojową, by zainicjować regionalny konflikt z NATO.
Co wyraźnie zaznaczono w raporcie, opinie o tym, że rosyjski system gospodarczy nie wyrobi z przygotowaniami do wojny, można raczej włożyć między bajki. Pomimo ogromnych strat na Ukrainie (szacowanych na 1,2 mln zabitych i rannych), Rosja skutecznie odbudowuje i rozszerza swoją armię, kładąc nacisk na systemy przeciwlotnicze, broń dalekiego zasięgu oraz systemy bezzałogowe.
Rosyjska armia wykazuje także duże zdolności adaptacyjne, integrując doświadczenia z frontu ukraińskiego w cykle szkoleniowe (np. podczas ćwiczeń ZAPAD-2025).
W 2025 roku rosyjskie siły zbrojne kontynuowały wojnę na Ukrainie bez osłabienia intensywności. Rosja wciąż jest w stanie osiągać stopniowe zdobycze terytorialne na kilku kierunkach - oceniono.
W wyniku masowego wydalania rosyjskich oficerów wywiadu działających pod przykryciem dyplomatycznym w wielu krajach europejskich od 2022 roku oraz zaostrzenia przepisów wizowych w strefie Schengen, rosyjskim służbom wywiadowczym i bezpieczeństwa trudniej jest prowadzić działalność w Europie.
Moskwa zaczęła więc zmieniać taktykę, przepoczwarzając struktury wywiadu zagranicznego w wielowarstwowe sieci, składające się z koordynatorów, pośredników oraz tzw. agentów niskiego szczebla, którzy realizują działania sabotażowe (zarówno fizyczne, jak i cyfrowe). Dzięki temu Rosja nie tylko może prowadzić działania w tzw. szarej strefie (bez bezpośredniego zaangażowania militarnego) po relatywnie niskich kosztach, ale może również ukrywać własne powiązania z wykonawcami.
Jak podaje MIVD, rosyjskie operacje sabotażowe osiągnęły w Europie szczyt latem 2024 roku. "Następnie liczba takich incydentów spadła. Na razie nie wiadomo, dlaczego rosyjskie działania sabotażowe w Europie zostały wówczas ograniczone". Od lata 2025 roku widoczny jest lekki wzrost aktywności przygotowawczych do sabotażu - podaje społeczność wywiadowcza.
Jeden z najbardziej niepokojących fragmentów raportu mówi o broni jądrowej. Rosja, która dysponuje największym na świecie arsenałem strategicznej i taktycznej broni jądrowej, przetestowała w październiku 2025 roku dwa nowe systemy uzbrojenia: napędzany energią jądrową pocisk manewrujący "Burewiestnik" oraz również napędzaną jądrowo torpedę "Posejdon". Oba systemy uzbrojenia - jak ocenia MIVD - w przyszłości zostaną wyposażone w głowice jądrowe. Ponadto Rosja prawdopodobnie rozlokowała pocisk balistyczny średniego zasięgu "Oresznik" na Białorusi. Broń ta, m.in. ze względu na niezwykle krótki czas ostrzeżenia, "ma podczas kryzysów wyjątkowo destabilizujący wpływ" - pisze wywiad.
Zdaniem Holendrów, ze względu na brak skutecznej architektury kontroli zbrojeń, pojawienie się Chin jako trzeciego nuklearnego supermocarstwa oraz rozwój technologiczny w dziedzinie sztucznej inteligencji, sytuacja staje się dużo bardziej skomplikowana niż w trakcie zimnej wojny.
W swoich ostatnich ocenach estoński wywiad wskazuje na okres 3 do 5 lat potrzebnych Rosji na odbudowę potencjału militarnego przy wschodniej granicy NATO po zakończeniu wojny. Szefowie niemieckich służb ostrzegali niedawno, że Rosja będzie w stanie zaatakować terytorium NATO najpóźniej do końca tej dekady. Holenderski raport jest wyjątkowo pesymistyczny, sugerując znacznie szybszą regenerację rosyjskich sił.
Celem Rosji jest wywołanie strachu i niepokoju, wpływanie na procesy decyzyjne w krajach i gremiach międzynarodowych. W tym celu może być konieczne - z rosyjskiej perspektywy - zainicjowanie operacji wojskowej. "Nieprzewidywalny kurs obecnej polityki bezpieczeństwa USA może mieć wpływ na rosyjską analizę kosztów i korzyści" - konkluduje MIVD.


