O poranku Rosja zaatakowała stolicę Ukrainy, Kijów, dronami i pociskami. Pięć osób nie żyje, 40 jest rannych - w tym miesięczne niemowlę, a 10 osób nadal jest poszukiwanych. Kilka budynków, w tym bloków, jest uszkodzonych. Jeden się zawalił. Szef wojskowej administracji Kijowa Tymur Tkaczenko informował na Telegramie o poranku, że "ludzie są uwięzieni pod gruzami". Akcję prowadzą służby z pomocą psów ratowniczych, które szukają żywych. "W Kijowie piekło" - podaje kanał Prawdziwa Wojna.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco. 

"W Kijowie piekło. Jeden wybuch po drugim"

W Kijowie od kilkudziesięciu godzin rozlega się alarm przeciwlotniczy. Anton Geraszczenko, doradca ministra spraw wewnętrznych Ukrainy poinformował, że 5 osób nie żyje, co najmniej 40 zostało rannych, a 10 poszukiwanych.

Szef wojskowej administracji Kijowa Tymur Tkaczenko podał, że w kilku dzielnicach zostały uszkodzone budynki. W jednej odłamki drona spadły na dachy budynków mieszkalnych. W dzielnicy Darnica na skutek uderzenia jeden blok się zawalił. Spod gruzów uratowano dziesięć osób, jednak poszukiwania trwają. Tkaczenko napisał na Telegramie, że "ludzie są uwięzieni pod gruzami".

W 12-piętrowym bloku wybuchł pożar. Zdjęcia wykonane tuż po rosyjskim zmasowanym ataku pokazują ekipy ratunkowe ostrożnie przedzierające się przez sterty gruzu i wydobywające rannych. Jesteśmy świadkami jednego z największych ataków od początku wojny z zastosowaniem pocisków kierowanych i dronów różnych typów - powiedział rzecznik obrony powietrznej Jurij Ihnat.

W Kijowie są ograniczenia w ruchu drogowym, bo w sześciu dzielnicach odłamki spadały na jezdnie. W niektórych dzielnicach Kijowa nie ma wody, ale ja bym może mówił o tym ataku jako o takim oddzielnym ataku, bo tak naprawdę wczoraj w porannych godzinach, to znaczy dobę temu, a nawet więcej niż dobę temu, kiedy byłem jeszcze w Kijowie, usłyszałem pierwszy alarm - powiedział ukraiński dziennikarz Ołeh Bilecki, który był naszym gościem w Radiu RMF24. 

Oprócz Kijowa Rosjanie zaatakowali nad ranem także regiony w centralnej i wschodniej Ukrainie. W godzinach nocnych natomiast w ukraińskiej stolicy słychać było odgłosy działek zwalczających bezzałogowce, a na niebie widać było czerwone smugi pocisków. Można było także usłyszeć serie wybuchów. 

Kanały monitoringowe na Telegramie donosiły o atakach balistycznych i grupach rakiet manewrujących, odpalanych przez rosyjskie samoloty. "W Kijowie piekło. Jeden wybuch po drugim" - podał kanał Prawdziwa Wojna.

"Nie ma tutaj żadnego celu wojskowego"

To jest też kwestia psychologiczna, bo jeżeli popatrzymy na to, co zostało zaatakowane w ciągu ostatniej doby, to jest to na przykład obwód rówieński. Tam został zniszczony blok, to znaczy prywatny budynek, w którym znajdowali się zwykli cywile. Teraz Kijów - też zwykle cywile i też bloki mieszkalne. Nie ma tutaj żadnego celu wojskowego (...) - powiedział w Radiu RMF24 dziennikarz Ołeh Bilecki.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ocenił, że zmasowany atak Rosji na Ukrainę w momecie wizyty prezydenta USA Donalda Trumpa w Chinach nie jest przypadkowy

W środę Rosja przeprowadziła dzienny atak dronów, atakując krytyczną infrastrukturę w regionach zachodnich - przez co polskie wojsko poderwało myśliwce - i zabiła co najmniej sześć osób.

"Właśnie w czasie, gdy przywódcy najpotężniejszych państw spotykają się w Pekinie, a świat ma nadzieję na pokój, przewidywalność i współpracę, Putin wystrzelił setki dronów, rakiet balistycznych i manewrujących w kierunku stolicy Ukrainy. Ten barbarzyński atak w trakcie tak ważnego szczytu pokazuje, że rosyjski reżim stanowi globalne zagrożenie dla międzynarodowego bezpieczeństwa. Zamiast pokoju i rozwoju, Moskwa prowadzi politykę agresji i terroru" - napisał minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha.

Po jeszcze więcej informacji odsyłamy Was do naszego internetowego Radia RMF24

Słuchajcie online już teraz!

Radio RMF24 na bieżąco informuje o wszystkich najważniejszych wydarzeniach w Polsce, Europie i na świecie.