Polska popiera członkostwo Ukrainy w Unii Europejskiej, ale odrzuca drogę na skróty. Kijów naciska na otwarcie wszystkich sześciu działów negocjacyjnych jeszcze przed wakacjami. Jak ustaliła dziennikarka RMF FM - Warszawa nie poddaje się tej presji. Chce standardowej ścieżki, podobnie jak wiele innych stolic. „Jesteśmy zwolennikami rozszerzenia Unii. Proces musi być oparty na reformach państw kandydujących i wdrażanych przez nie unijnych standardach” – przekazał RMF FM minister ds. europejskich Ignacy Niemczycki.

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl.

Ukraińska dyplomacja deklaruje gotowość do ekspresowego otwarcia całego pakietu - czyli 6 tzw. klastrów negocjacyjnych jeszcze w tym półroczu. Jednak z ustaleń dziennikarki RMF FM wynika, że jest to mało prawdopodobne politycznie i proceduralnie.

Zasady unijne mówią, że dopóki nie otworzy się pierwszego klastra, czyli tzw. spraw podstawowych (sądownictwo, walka z korupcją), nie można otworzyć pozostałych. Możemy pomóc Ukrainie przyspieszyć, ale w ramach tej struktury - mówi unijny dyplomata. 

Polska jest wśród krajów, które chcą - zgodnie z zasadami - otwarcia najpierw tego pierwszego działu, a potem reszty. Deklarowanie czegokolwiek więcej może być szkodliwe dla procesu. Szwecja i kraje bałtyckie uważają natomiast, że można iść szybciej, bo Komisja Europejska przygotowała wszystkie 6 działów do otwarcia w nieformalnym dialogu KE z Ukrainą, który był prowadzony przez ostatni rok mimo węgierskiego sprzeciwu. 

Pomimo zmiany władzy w Budapeszcie klaster pierwszy wciąż pozostaje formalnie zablokowany od lutego, gdy Viktor Orban stwierdził, że Ukraina łamie prawa mniejszości węgierskiej na Zakarpaciu. Przez miesiące winą za impas obarczano wyłącznie Węgry. Sprawa może mieć jednak szerszy kontekst. Nie wiadomo, kiedy Węgry odblokują ten pierwszy dział i czy szybko zgodzą się na otwarcie kolejnych. W Brukseli panuje przekonanie, że nowy premier Węgier Peter Magyar nie ustąpi bez zysków politycznych na użytek wewnętrzny. 

Znakiem będzie spotkanie Zełenski-Magyar. Sądzę, że Magyar musi pokazać, że dba o mniejszość węgierską i nie oddaje sreber rodowych za nic - podsumowuje dyplomata w rozmowie z RMF FM.

Węgry mogły być dla UE dość wygodnym "złym charakterem"

Dalej należałoby sprawdzić, czy dotychczasowe weto Węgier nie służyło innym krajom UE jako wygodna zasłona dymna. Bardzo ostrożne (a czasem wręcz przeciwne) wobec rozszerzenia UE są np. Francja i Holandia. Nie wiadomo więc, jak się zachowają, gdy węgierskie weto zniknie. 

W tej perspektywie forsowanie otwarcia sześciu klastrów na raz - byłoby błędem taktycznym. Dopiero gdy Budapeszt ustąpi, sceptyczne stolice odkryją karty. I okaże się, czy będą grały konstruktywnie, czy raczej znajdą sobie "nowe Węgry", żeby się za nimi skryć. Innymi słowy, Polska chce, by pozostałe kraje (takie jak Francja czy Holandia) najpierw wprost przyznały czy popierają szybkie wejście Ukrainy do UE, czy mają wobec tego procesu obawy. 

Z rozmów dziennikarki RMF FM wynika, że pierwszy klaster może zostać otwarty w czerwcu, a dopiero później, stopniowo kolejne.

Ten kolejny etap, a więc otwarcie pozostałych działów dotyczących np. rolnictwa czy transportu, będzie stanowiło dla Polski wejście w najtrudniejszą i najbardziej ryzykowną fazę negocjacji akcesyjnych z Ukrainą. W negocjacjach z Ukrainą pilnujemy naszych interesów zwłaszcza w obszarze rolnictwa i transportu - przekazał Niemczycki.

Nieoficjalnie można usłyszeć, że bez względu na to, kiedy konkretnie dział "rolnictwo" zostanie otwarty, Polska będzie miała z nim problem i będzie go długo i twardo negocjować.  

Z informacji dziennikarki RMF FM wynika, że Polska i Francja już zgłosiły najwięcej uwag w fazie nieformalnej do tego obszaru negocjacji. Głównym wyzwaniem jest zderzenie polskich gospodarstw rodzinnych z gigantycznymi, tańszymi holdingami z Ukrainy, co rodzi ryzyko załamania cen żywności i walki o unijne dopłaty. 

W transporcie Polska musi natomiast bronić pozycji europejskiego lidera przed ukraińskimi przewoźnikami, którzy mają znacznie niższe koszty pracy. Warszawa chce wymusić na Ukrainie przyjęcie standardów unijnych i wywalczyć długie okresy przejściowe. Jednocześnie, na co wskazuje wiceminister Niemczycki, polskie firmy zyskają bezcłowy dostęp do ogromnego rynku sąsiada. "W handlu z Ukrainą Polska ma nadwyżkę i polskie firmy skorzystają z szerszego dostępu do ukraińskiego rynku na równych zasadach" - powiedział wiceszef MSZ.

Opracowanie: