Amerykańscy kongresmeni przełamali impas w sprawie wsparcia dla Ukrainy. Dzięki zebraniu wymaganej liczby podpisów pod specjalną petycją, już wkrótce Izba Reprezentantów będzie głosować nad ustawą przewidującą nowe sankcje wobec Rosji oraz rozszerzenie pomocy wojskowej dla Kijowa - i to bez zgody spikera Izby, który dotąd blokował inicjatywę.
- Kongresmeni wymusili głosowanie nad ustawą przewidującą nowe sankcje wobec Rosji i rozszerzenie pomocy wojskowej dla Ukrainy, omijając blokadę spikera Izby Reprezentantów.
- Co dokładnie zakłada projekt ustawy Ukraine Support Act? Piszemy o tym w poniższym artykule.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Grupa kongresmenów, głównie z Partii Demokratycznej, poinformowała we wspólnym oświadczeniu, że uzyskała 218. podpis (ostatni niezbędny) pod specjalną petycją, by wymusić głosowanie nad projektem ustawy Ukraine Support Act (ustawa o wsparciu Ukrainy).
Złożenie petycji umożliwia zorganizowanie głosowania nad projektem z pominięciem decyzji przewodniczącego Izby Reprezentantów, Mike'a Johnsona, który dotąd blokował taki ruch. Głosowanie spodziewane jest w czerwcu.
"Cieszymy się, że Izba Reprezentantów w końcu zacznie uchwalać solidne przepisy wspierające naród ukraiński w walce o obronę swojego narodu i jego suwerenności" - napisali w oświadczeniu autorzy projektu, demokraci: Gregory Meeks, Steny Hoyer i Marcy Kaptur oraz republikanie: Brian Fitzpatrick, Kevin Kiley i Don Bacon.
"Ustawa o wsparciu Ukrainy może zapewnić tę pomoc, a także nałożyć dodatkowe sankcje na Rosję, aby pociągnąć ją do odpowiedzialności za brutalną wojnę" - dodali, wzywając Senat do szybkiego podjęcia ustawy po przegłosowaniu przez Izbę Reprezentantów.
Projekt ustawy Ukraine Support Act przewiduje kompleksowy pakiet wsparcia dla Ukrainy obejmujący dyplomację, pomoc wojskową i rozbudowany reżim sankcyjny wobec Rosji.
Część dotycząca sankcji zobowiązuje m.in. prezydenta do nałożenia dodatkowych restrykcji na:
- rosyjskie instytucje finansowe,
- wszystkie firmy sektora energetycznego i wydobywczego,
- koncern Rosatom,
- osoby zaangażowane w budowę mostu krymskiego,
- osoby zagrażające bezpieczeństwu elektrowni w Zaporożu,
- podmioty ułatwiające dostawy broni z Korei Północnej.
Projekt przewiduje też odcięcie objętych sankcjami banków od systemu SWIFT, podniesienie ceł na rosyjskie towary do minimum 500 proc., 100-procentowy podatek od dochodów z zamrożonych aktywów suwerennych Rosji i Białorusi oraz zakaz importu produktów z rafinerii przerabiających rosyjską ropę naftową.
W zakresie pomocy wojskowej ustawa przedłuża mechanizm Lend-Lease do roku fiskalnego 2028, autoryzuje do 8 miliardów dolarów pożyczek w ramach programu Foreign Military Financing na zakup sprzętu wojskowego przez Ukrainę i sojuszników NATO oraz przedłuża program zakupu uzbrojenia dla Ukrainy (Ukraine Security Assistance Initiative) do końca 2027 r. z budżetem 300 mln dolarów. Kraje bałtyckie mają otrzymać po 30 mln dolarów rocznie dodatkowego finansowania wojskowego.
W części dyplomatycznej Kongres potępia rosyjską agresję i zbrodnie wojenne, w tym porwania ukraińskich dzieci, oraz potwierdza zobowiązania USA wobec NATO. Projekt powołuje Fundusz Powierniczy Odbudowy Ukrainy, przeznacza 250 mln dolarów na Radio Wolna Europa/Radio Swoboda i ustanawia stanowisko Specjalnego Koordynatora ds. Odbudowy Ukrainy w Departamencie Stanu. Przewiduje też program ubezpieczeń ryzyka wojennego dla statków handlujących z Ukrainą oraz współpracę nuklearną USA-Europa z budżetem 30 mln dolarów rocznie.
Wymuszenie głosowania nad projektem ustawy, którego sukces jest bardzo prawdopodobny, stanowi przełom w trwających od kwietnia 2025 roku staraniach kongresmenów, by nałożyć dodatkowe sankcje na Rosję. Sukces głosowania w Izbie Reprezentantów nie zagwarantuje jednak przyjęcia projektu przez Senat.
W Senacie od ponad roku tkwi inny projekt ustawy sankcyjnej, przewidujący m.in. możliwość nałożenia przez prezydenta 500 proc. ceł na towary z państw kupujących rosyjską ropę naftową. Mimo poparcia ponad 80 ze 100 senatorów, nie został dotąd poddany pod głosowanie ze względu na sprzeciw prezydenta Donalda Trumpa.
Mimo to, jeden z działaczy Partii Demokratycznej pracujących nad projektem powiedział Polskiej Agencji Prasowej, że uważa to za przełom. Nie wiemy, jak to wszystko się potoczy, ale na pewno jest to element presji wywieranej na Biały Dom. I presja ta będzie tylko rosnąć, również w Senacie - powiedział.


