Impas - to słowo, które idealnie obrazuje sytuację nie tylko na ukraińskim froncie, ale też w gabinetach, gdzie podejmowane są wysiłki dyplomatyczne w celu zakończenia wojny. Niezmienna jest też jedna rzecz - ambicje prezydenta Rosji Władimira Putina.

  • Rozmowy pokojowe utknęły w martwym punkcie - Rosja uzależnia rozmowy od wycofania się Ukrainy z Donbasu, co jest nie do przyjęcia dla Kijowa.
  • Władimir Putin nie porzucił swoich planów wobec Ukrainy i nie zamierza iść na kompromis - jego celem pozostaje zdobycie Donbasu, a w dalszej perspektywie także innych terytoriów.
  • Mimo buńczucznych zapowiedzi, rosyjska ofensywa wyraźnie spowolniła, a ukraińskie ataki na zaplecze wroga utrudniają Rosjanom postępy na froncie.
  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

"Financial Times" opublikował w środę obszerny artykuł, w którym opisuje obecny pogląd na wojnę w Ukrainie zarówno wśród rosyjskich, jak i ukraińskich decydentów. Max Seddon, Christopher Miller i Henry Foy, powołując się na źródła zbliżone do obu stron, piszą, że ani Rosjanie, ani Ukraińcy nie wierzą w możliwość powrotu do rozmów pokojowych pod auspicjami Stanów Zjednoczonych, nawet po zakończeniu konfliktu na Bliskim Wschodzie.

Choć Donald Trump deklarował pod koniec ubiegłego tygodnia, ogłaszając trzydniowe zawieszenie broni w Ukrainie, że "z każdym dniem jesteśmy coraz bliżej" zakończenia wojny, żadna ze stron nie widzi sensu w kontynuowaniu rozmów. Podkreślając, że negocjacje utknęły w martwym punkcie już w lutym, ukraińscy urzędnicy są rozczarowani faktem, że Waszyngton nie wywarł wystarczającej presji na Kreml, by ten złagodził swoje stanowisko. Rosja natomiast uzależnia dalsze rozmowy od wycofania się Ukrainy z Donbasu, co dla Kijowa jest nie do przyjęcia.

W takiej sytuacji - pisze "FT" - Władimir Putin koncentruje się na zdobyciu kolejnych terytoriów Ukrainy, a jego żądania mają wzrosnąć, jeśli Rosja przejmie pełną kontrolę nad Donbasem. Z kolei ukraińskie władze, po zatrzymaniu rosyjskiej ofensywy i skutecznych atakach dronami na zaplecze wroga, czują się mniej podatne na presję Zachodu, by zawrzeć szybkie, niekorzystne porozumienie.

Kreml zamierza podnieść stawkę

Nie zważając na ślimacze tempo Rosjan na froncie, dowódcy przekonali Władimira Putina, że do jesieni wojska rosyjskie mogą zdobyć cały Donbas - informuje "Financial Times". Prezydent Rosji ma być coraz bardziej zdeterminowany, by zająć Donbas, mimo że na wcześniejszych etapach wojny wyrażał chęć zamrożenia działań wojennych na obecnych liniach frontu. Naciskałem na niego, żeby zakończył na obecnej linii frontu. Ale on ciągle powtarza: "Nie, nie mogę pójść na kompromis" - mówi jeden z rozmówców, relacjonując swoją rozmowę z Putinem.

W przypadku zdobycia Donbasu - pisze "FT" - Kreml zamierza podnieść stawkę, żądając przekazania także obwodów chersońskiego i zaporoskiego, których Rosja ogłosiła aneksję, ale których wciąż nie kontroluje w pełni. W ocenie ukraińskiego wywiadu, sukces w Donbasie pozwoliłby Moskwie wysuwać kolejne roszczenia terytorialne.

To jednak nie wszystko. Według brytyjskiego dziennika, prawdziwe ambicje Władimira Putina wciąż dotyczą przejęcia kontroli nad sporą częścią terytorium Ukrainy, aż po Dniepr, co oznaczałoby zdobycie Kijowa i Odessy. Plan od zawsze zakładał zdobycie Kijowa. Zadanie zostało wyznaczone i musi zostać wykonane - mówi jedno ze źródeł "FT". Mówią mu (Putinowi - przyp. red.), że Ukraińcy mają trudności, ich front się załamuje i skończyli im się ludzie - dodaje.

W sobotę sam przywódca Rosji zasugerował, że terytorialne ambicje Rosji mogą wykraczać poza obecne żądania. Zapytany przez dziennikarza, czy ukraińskie ataki dronami oznaczają, że Rosja musi rozszerzyć "strefę bezpieczeństwa", Putin odparł: "Sam pan sobie odpowiedział na to pytanie. Musimy mieć pewność, że nikt nikomu nie zagraża. Tyle".

Przełom na froncie wydaje się odległy

Mimo tych wszystkich buńczucznych zapowiedzi, przełom na froncie wydaje się odległy. W ostatnich tygodniach rosyjska ofensywa wyraźnie spowolniła, a siły ukraińskie coraz skuteczniej atakują rosyjską logistykę, składy amunicji i miejsca koncentracji personelu wojskowego. Te ataki, w połączeniu z uderzeniami na linie zaopatrzeniowe, powodują zakłócenia w rotacjach wojsk oraz niedobory dronów i amunicji - mówi w rozmowie z "FT" Dmytro Putiata, żołnierz ukraińskich Sił Systemów Bezzałogowych.

O nieciekawej sytuacji Rosji dobitnie świadczy fakt, że władze na Kremlu potrzebowały rozejmu w okolicach 9 maja, by móc bezpiecznie przeprowadzić paradę wojskową z okazji Dnia Zwycięstwa na Placu Czerwonym w Moskwie. Donald Trump załatwił, że tego dnia ukraińskie drony zostały "w domu".

Na razie trudno sobie wyobrazić, by Rosjanie byli w stanie szybko zająć Donbas. Parę dni temu amerykański dziennik "New York Times" informował, że rosyjskie wojsko ugrzęzło w wojnie pozycyjnej, ponosząc ogromne straty i nie będąc w stanie przeprowadzić decydującej ofensywy.

Jeśli obecne tempo rosyjskich postępów się utrzyma, to - według "NYT" - pełne zajęcie Donbasu mogłoby zająć Moskwie nawet ponad 30 lat. Ile zatem musiałoby minąć czasu, by Rosjanie zdołali zająć Kijów?