W Rosji narasta przekonanie, że dni Władimira Putina jako przywódcy są policzone – twierdzi Garri Kasparow, jeden z najbardziej znanych rosyjskich opozycjonistów i były mistrz świata w szachach. W rozmowie z portalem RBK-Ukraina Kasparow podkreśla, że fiasko wojny w Ukrainie wywołało poważny kryzys zarówno w rosyjskich elitach, jak i wśród zwykłych obywateli.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Jest poczucie, że coś się dzieje. Taka jest rosyjska tradycja, że zła wojna zawsze prowadzi do zmian. I teraz widzimy sytuację, w której bardzo wielu ludzi, zarówno w elitach, jak i zwykłych obywateli, zaczyna rozumieć, że Putin nie może wygrać wojny - mówi Kasparow. Według niego, Rosja znalazła się w momencie przełomowym, a narastające problemy gospodarcze i wojskowe są tylko wierzchołkiem góry lodowej.
Oczywiste jest, że coś się dzieje. Świadczą o tym różne sygnały: problemy gospodarcze i wojskowe, ale wydaje mi się, że główny problem jest natury psychologicznej i ma ogromne znaczenie. Polega on na tym, że rosyjska tradycja nie wybacza carowi czy dyktatorowi przegranej wojny - zwraca uwagę.
Opozycjonista nie ma wątpliwości, że w elitach politycznych Rosji dojrzewa przekonanie, iż aby uratować reżim, konieczne jest odsunięcie Putina od władzy.
Jego zdaniem, proces zmian już się rozpoczął i może doprowadzić do katastrofalnych następstw dla obecnej władzy. Kasparow podkreśla, że rok 2026 może okazać się decydujący dla kształtowania nowego porządku światowego. A kiedy dyktator rozpętuje wojnę, której nie może wygrać, zgodnie z prawami historii zaczynają się dla niego wielkie problemy - ostrzega.


