Sąd rodzinny zajmie się 15-latkiem z Chojnic, który zadzwonił do szpitala przy ul. Lwowskiej w Rzeszowie, informując o podłożeniu ładunku wybuchowego. Chwilę później zadzwonił jeszcze raz i przyznał, że poprzednie zgłoszenie było wynikiem zakładu o 100 złotych, a wszystko jest żartem.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Policja namierzyła osobę, która zadzwoniła pod numer Szpitalnego Oddziału Ratunkowego przy ul. Lwowskiej w Rzeszowie w województwie podkarpackim. Mężczyzna poinformował, że w jednej z pracowni ma znajdować się ładunek wybuchowy.
Chwilę później ta sama osoba zadzwoniła jeszcze raz, mówiąc, że poprzednie zgłoszenie to żart, który był wynikiem zakładu o 100 zł.
Okazało się więc, że nie było potrzeby ewakuacji pacjentów oraz personelu szpitala.
Policja ustaliła, że osobą, która zgłosiła podłożenie ładunku wybuchowego jest 15-latek z Chojnic. O konsekwencjach dla nastolatka zdecyduje sąd rodzinny.


