"Zaproponowaliśmy Moskwie przedłużenie częściowego zawieszenia broni poza 11 maja" - informuje minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha. Odpowiedź ze strony Kremla przyszła bardzo szybko - wojska rosyjskie zaatakowały terytorium Ukrainy, zabijając co najmniej jedną osobę i raniąc kolejnych sześć.

  • Ukraina twierdzi, że zaproponowała Rosji przedłużenie zawieszenia broni po 11 maja, jednak Moskwa odrzuciła tę propozycję i przeprowadziła zmasowany atak powietrzny na ukraińską infrastrukturę cywilną.
  • Władze Ukrainy apelują o wzmocnienie sankcji i wsparcia ze strony sojuszników, podkreślając, że odpowiedzialność za eskalację konfliktu leży po stronie Rosji.
  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

We wtorek zakończyło się trzydniowe zawieszenie broni między Rosją a Ukrainą, ogłoszone w piątkowy wieczór przez Donalda Trumpa. Prezydent Stanów Zjednoczonych podkreślał wówczas, że była to jego inicjatywa, która została poparta przez Moskwę i Kijów.

Jak się okazuje, Ukraina zaproponowała przedłużenie Rosji rozejmu po 11 maja. "Zamiast tego, tej nocy Rosja wystrzeliła ponad 200 dronów przeciwko Ukrainie, atakując cywilną infrastrukturę, w tym przedszkole. W wyniku ataku co najmniej sześć osób zostało rannych, a co najmniej jedna zginęła" - informuje Andrij Sybiha.

Ukraiński minister spraw zagranicznych pisze, że Władimir Putin, "odrzucając pokój", musi ponieść konsekwencje. Podkreśla, że potrzebna jest silniejsza presja na Moskwę poprzez ukraińskie "sankcje dalekiego zasięgu" (czyli uderzenia w rosyjskie obiekty infrastruktury energetycznej) i zdecydowane działania sojuszników Ukrainy.

"Nadszedł czas, aby wzmocnić nasze pozycje i zmusić Moskwę do zakończenia wojny. Putin musi zrozumieć, że sytuacja będzie się dla niego tylko pogarszać. Jego jedyną opcją musi być zakończenie terroru. Wzywamy do większej roli Europy w procesie pokojowym, uzupełniając główny nurt dyplomacji pod przewodnictwem Stanów Zjednoczonych" - zaznacza szef ukraińskiej dyplomacji.

"Rosja sama zdecydowała"

W podobnym tonie wypowiedział się prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, pisząc w mediach społecznościowych, że to Rosja zdecydowała o zakończeniu trzydniowego zawieszenia broni. "Rosja sama zdecydowała o zakończeniu częściowej ciszy, która utrzymywała się przez kilka dni. Tej nocy wystrzeliła przeciwko Ukrainie ponad 200 dronów uderzeniowych. Na froncie ponownie użyto bomb lotniczych - ponad 80, odnotowano także ponad 30 uderzeń lotniczych" - napisał.

"Drony uderzeniowe były zestrzeliwane w obwodach dniepropietrowskim, żytomierskim, mikołajowskim, sumskim, charkowskim, czernihowskim oraz w Kijowie i obwodzie kijowskim. Doszło do uszkodzeń obiektów energetycznych, budynków wielorodzinnych, przedszkola, a także zwykłej cywilnej lokomotywy kolejowej... Wiadomo, że są ranni w wyniku tych ataków. Niestety, są również ofiary śmiertelne. Moje kondolencje dla rodzin i bliskich" - podkreślił.

Ukraiński przywódca przypomniał, że Ukraina deklarowała wcześniej, iż w odpowiedzi na rosyjskie działania może podjąć symetryczne kroki. "Mówiliśmy o tym, że będziemy działać symetrycznie w odpowiedzi na wszystkie rosyjskie kroki. Rosja musi zakończyć tę wojnę i to właśnie ona powinna wykonać krok w stronę realnego, trwałego zawieszenia broni. Dopóki to nie nastąpi, sankcje wobec Moskwy są potrzebne i powinny nadal obowiązywać oraz być wzmacniane" - oświadczył.

"Ważne, by nie dochodziło do ich łagodzenia i aby partnerzy nie pozostawali z boku, lecz kontynuowali wspólną pracę na rzecz bezpieczeństwa, sprawiedliwości i trwałego pokoju" - podkreślił prezydent Ukrainy.