"Stany Zjednoczone nie będą już miały bezpiecznej przystani w regionie Zatoki Perskiej" - oświadczył we wtorek Modżtaba Chamenei, najwyższy przywódca duchowo-polityczny Iranu. W pisemnym oświadczeniu cytowanym przez telewizję CNN ajatollah oznajmił, że kraje Bliskiego Wschodu "nie będą już służyć jako tarcza dla amerykańskich baz".
Chamenei opublikował pisemne oświadczenie z okazji pielgrzymki hadżdż do Mekki. Zaatakował w nim USA i Izrael.
"Stany Zjednoczone nie tylko nie będą już miały bezpiecznej przystani dla swoich niecnych działań i zakładania baz wojskowych w regionie, ale z dnia na dzień coraz bardziej oddalają się od swojego dawnego statusu" - stwierdził.
"Siły zbrojne islamskiego Iranu, gotowe poświęcić życie wraz z bojownikami frontu oporu, zwłaszcza z ukochanego Libanu, odniosły zdumiewające zwycięstwa nad dwiema armiami terrorystycznymi - amerykańską i syjonistyczną - w trzeciej narzuconej wojnie" - napisał Chamenei w serwisie Telegram, cytowany przez agencję Reutera.
Jak dodał, Iran oraz jego wspólnicy "z wiarą w Boga, za pomocą pocisków rakietowych i bezzałogowych statków powietrznych na lądzie, w powietrzu i na morzu zaatakowali reżim syjonistyczny i amerykańską bestię, i na własne oczy zobaczyli boską obietnicę pomocy tym, którzy stają na drodze Bogu".
Od czasu rewolucji islamskiej jednym z wiodących celów polityki Iranu było wypchnięcie USA z regionu Zatoki Perskiej i zlikwidowanie ich wpływów na Bliskim Wschodzie. Stany Zjednoczone utrzymują znaczną obecność wojskową w regionie Zatoki Perskiej. Liczebność wojsk szacowano na 40-50 tys. żołnierzy. Bazy znajdują się w Katarze, Bahrajnie, Kuwejcie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Arabii Saudyjskiej.
Chamenei zwrócił się również do Izraela, nazywając go "słabym reżimem syjonistycznym i nowotworowym guzem". Oświadczył, że Izrael i jego przywódcy "zbliżają się do końcowej fazy swojego nędznego istnienia".
Przywołał również zapowiedź swojego ojca i poprzednika, ajatollaha Alego Chameneiego, który przed dekadą zapewnił, że "jeśli Bóg pozwoli, reżim syjonistyczny nie doczeka następnych 25 lat" - przekazał portal Iran International.
Wezwał w nim narody islamskie do wzięcia pod uwagę wspólnych interesów, które ukształtują nowy porządek oraz przyszłość regionu i świata. "Ze szczerością i czystością zapraszam wszystkie kraje i rządy islamskie do przyjaźni i współpracy dla wspólnego dobra" - napisał.
Jak przypomniała stacja CNN, choć minęło ponad 10 tygodni od ogłoszenia Modżtaby Chameneiego nowym ajatollahem, Irańczycy nadal go nie widzieli ani nie słyszeli. Przywódca wydał jedynie kilka pisemnych oświadczeń. Najwyższy przywódca duchowo-polityczny Iranu zajął miejsce swojego ojca, Alego Chameneiego, który zginął w izraelsko-amerykańskim ataku pod koniec lutego.
Brak publicznych wystąpień ajatollaha prowokuje spekulacje dotyczące jego stanu zdrowia. Kilkukrotnie pojawiały się doniesienia, że Chamenei jest ranny i oszpecony, a także nie jest w stanie podejmować decyzji.
Oświadczenie Modżtaby Chameneiego pojawia się w momencie, gdy Stany Zjednoczone dokonały uderzeń "w samoobronie" na południu Iranu. W poniedziałek poinformowało o tym Dowództwo Centralne Stanów Zjednoczonych (CENTCOM). Tymczasem USA i Iran próbują uzgodnić treść potencjalnego porozumienia ws. zakończenie wojny, trwającej od końca lutego.
Coroczna pielgrzymka hadżdż - z okazji której Chamenei opublikował oświadczenie - rozpoczęła się w Arabii Saudyjskiej. Jak wskazała stacja CNN, jest to jeden z pięciu filarów islamu. Religia ta wymaga bowiem, aby każdy muzułmanin, który ma możliwości fizyczne i finansowe, przynajmniej raz w życiu odbył podróż do Mekki.


