Czterech obywateli Meksyku zostało skazanych przez Sąd Okręgowy w Białymstoku na kary od 10 do 11 lat więzienia za produkcję metamfetaminy na dużą skalę. Według śledczych, możliwości zlikwidowanego laboratorium sięgały nawet 800 kilogramów narkotyku.

  • Sąd Okręgowy w Białymstoku skazał czterech obywateli Meksyku na 10-11 lat więzienia za produkcję metamfetaminy na dużą skalę w Podlaskiem.
  • Zlikwidowane laboratorium mogło wyprodukować nawet 800 kg narkotyku; oskarżeni otrzymali także wysokie grzywny.
  • Wyrok nie jest prawomocny - obie strony rozważają apelację.
  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Na trop nielegalnej działalności wpadli policjanci z łódzkiego oddziału Centralnego Biura Śledczego Policji. Po dłuższej obserwacji, jesienią 2024 roku, wraz z funkcjonariuszami z Bielska Podlaskiego, weszli na posesję w miejscowości Orla, gdzie odkryli laboratorium metamfetaminy.

Na miejscu zabezpieczono około 600 litrów narkotyku w formie płynnej. Biegła sądowa oceniła, że z tej ilości można byłoby uzyskać nawet 800 kilogramów metamfetaminy w formie krystalicznej.

Trzech Meksykanów zatrzymano na gorącym uczynku, a czwartego po krótkim pościgu. Wszyscy oskarżeni mają od 42 do 50 lat, trzech posiada posiada średnie, a jeden wyższe wykształcenie. Tylko jeden z nich był wcześniej karany - w Stanach Zjednoczonych odbywał karę sześciu lat więzienia za transport narkotyków.

"Na to nie może być zgody"

Zarzuty dotyczyły kierowania i udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz produkcji we wrześniu 2024 r. znacznej ilości narkotyków. Tylko jeden z oskarżonych przyznał się, pozostali kwestionowali zarzuty dotyczące działalności w zorganizowanej grupie przestępczej. Dwaj twierdzili, że zostali zmuszeni do przyjazdu do Polski i pracy w narkotykowym laboratorium.

Sąd Okręgowy w Białymstoku uznał oskarżonych za winnych wytwarzania narkotyków na dużą skalę oraz działania w zorganizowanej grupie przestępczej. Jednocześnie nie przypisano nikomu kierowania tą grupą. Oskarżeni przyjechali na Podlasie nie w celach turystycznych, ale zwabieni perspektywą dużego zarobku na produkowaniu środka psychotropowego - podkreśliła w uzasadnieniu wyroku sędzia Marzenna Roleder.

Według ustaleń śledztwa, mężczyźni zostali zwerbowani w Meksyku, a ich podróż do Polski została opłacona przez organizatorów procederu. Działalność rozpoczęli od wynajęcia magazynu w Białymstoku, a następnie domu w Orli - wszystko odbywało się przez internet. Wynajmowali także samochody i kupowali chemikalia niezbędne do produkcji narkotyków.

Sędzia Roleder zwróciła uwagę na wysoką społeczną szkodliwość czynu oraz skalę produkcji. Oskarżeni aż z Meksyku przylecieli do Polski, żeby tutaj produkować narkotyk. Na to nie może być zgody, stąd bardzo surowa kara - mówiła.

Wyrok nieprawomocny, możliwe apelacje

Oprócz kary pozbawienia wolności od 10 do 11 lat, sąd wymierzył każdemu z oskarżonych grzywnę w wysokości 30 tysięcy złotych oraz świadczenie pieniężne po 4 tysiące złotych na cel społeczny. Wyrok nie jest prawomocny - zarówno prokuratura, jak i obrona nie wykluczają złożenia apelacji.

Prokuratura domagała się wyższych kar, od 15 do 17 lat więzienia, argumentując, że produkcja odbywała się na potrzeby jednego z meksykańskich karteli, a oskarżeni nie są przypadkowymi osobami. Obrona wnioskowała o uniewinnienie od części zarzutów i łagodniejsze kary.