Współpraca na linii Warszawa–Waszyngton nabiera nowego tempa. W poniedziałek w Dęblinie podpisano umowę, która nie tylko wzmacnia polsko-amerykański sojusz, ale także otwiera nowy rozdział w modernizacji polskiej armii. Podczas uroczystości głos zabrał m.in. wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, który nawiązał do anulowania wysłania amerykańskiej brygady pancernej do Polski. "Trudno być zaskakiwanym przez tych, którym się najwięcej ufa i najwięcej się powierzyło. Wierzę, że wszystkie niedomówienia, bardziej szum medialny, zostaną w najbliższych dniach wyjaśnione" – powiedział.

  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

W poniedziałkowe popołudnie w Wojskowych Zakładach Lotniczych Nr 1 w Dęblinie padły słowa, które mogą zdefiniować przyszłość polsko-amerykańskich relacji na kolejne dekady. W obecności premiera Donalda Tuska oraz wicepremiera, ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza podpisano umowę, na mocy której w Dęblinie powstanie Autoryzowane Centrum Serwisowe Silników dla czołgów Abrams.

Dzisiaj potrzebujemy wyraźnych sygnałów, nie tylko dobrych relacji, ale właśnie takich inwestycji - zaznaczył szef MON, podkreślając, że bezpieczeństwo Polski nie może być oparte wyłącznie na politycznych deklaracjach czy historycznych więziach. Zdaniem Kosiniaka-Kamysza, kluczowe są konkretne działania i inwestycje, które wzmacniają potencjał obronny kraju.

Polska - kluczowy partner USA w Europie

Wicepremier nie pozostawił wątpliwości co do znaczenia polsko-amerykańskiego sojuszu. Polsko-amerykańskie relacje nie są oparte tylko na deklaracjach czy wspólnej historii, ale także na pragmatycznych działaniach gospodarczych i militarnych, a także wspieraniu się w każdym momencie i inwestowaniu w swoje zdolności - mówił Kosiniak-Kamysz.

Wskazał, że obecność wojsk USA w Polsce i Europie jest gwarancją bezpieczeństwa dla całego regionu. Nie ma NATO bez Stanów Zjednoczonych, (...) nie ma też potęgi militarnej Stanów Zjednoczonych bez ich udziału w NATO. To są naczynia połączone i naszą rolą jako "transatlantyka" jest dbać o te relacje każdego dnia - dodał.

Amerykańscy żołnierze w Europie

Władysław Kosinak-Kamysz nawiązał także do aktualnych wyzwań, takich jak reorganizacja rozmieszczenia wojsk amerykańskich w Europie. Wicepremier wyraził nadzieję, że wszelkie niejasności zostaną szybko wyjaśnione.

Trudno być zaskakiwanym przez tych, którym się najwięcej ufa i najwięcej się powierzyło. Wierzę, że wszystkie niedomówienia, bardziej szum medialny, zostaną w najbliższych dniach wyjaśnione - powiedział.

Szef MON podkreślił, że Polska jest jednym z największych odbiorców amerykańskiego uzbrojenia, w tym czołgów Abrams czy śmigłowców Apache. Ponad 50 miliardów dolarów to suma zakupów, którą realizujemy w Stanach Zjednoczonych. (...) To wszystko wielka inwestycja w polsko-amerykański sojusz na rzecz rozwoju gospodarczego i budowy bezpieczeństwa. To zasługuje na szacunek z każdej ze stron - mówił.

Odnosząc się do zmian w rozmieszczeniu wojsk amerykańskich w Europie, ocenił, że "reorganizacja nie może się odbywać kosztem największego sojusznika Stanów Zjednoczonych w Europie". Przykłady, zarówno wspólnych inwestycji, zakupów, budowy miejsca dla żołnierzy amerykańskich, za którego pobyt każdego z nich inwestujemy około 15 tysięcy dolarów rocznie. To nas odróżnia od innych państw europejskich. (...) To zasługuje też na szczerą rozmowę pomiędzy przyjaciółmi - podkreślił.

Kosiniak-Kamysz podkreślił, że modernizacja polskiej armii to proces długofalowy, wykraczający poza jedną kadencję rządu. "Żadne emocje polityczne" nie powinny wpływać na strategię bezpieczeństwa państwa.

Polska nie została poinformowana

W żadnym etapie nie zostaliśmy poinformowani o zmniejszeniu obecności wojsk amerykańskich czy zmniejszeniu zorganizowania wojsk amerykańskich - powiedział szef MON podczas briefingu prasowego.

Dopytywany, czy jest gwarancja strony amerykańskiej, że mimo wstrzymania rotacji liczba amerykańskich wojsk żołnierzy w Polsce się nie zmniejszy, odparł, że "jest gwarancja prezydenta USA Donalda Trumpa".

W takim tonie amerykański prezydent wypowiadał się podczas spotkania z prezydentem Karolem Nawrockim we wrześniu ub.r. Zadeklarował wówczas, że amerykańscy żołnierze zostaną w Polsce, a jeśli Polacy chcą, USA mogą rozmieścić ich więcej.

Jeżeli prezydent Trump wobec prezydenta Nawrockiego mówi: "utrzymuję obecność żołnierzy amerykańskich w Polsce", to jest polecenie dla wszystkich dowódców armii amerykańskiej (...) i trudno sobie wyobrazić, żeby postanowienie prezydenta Stanów Zjednoczonych nie było respektowane - mówił Kosiniak-Kamysz.

Pytany, co w ostatnim czasie zawiodło w komunikacji z Waszyngtonem, odpowiedział, że "to pytanie warto skierować do strony amerykańskiej". Polska nie jest tutaj stroną informującą o tych wydarzeniach. (...) Jeżeli kongresmeni Partii Republikańskiej o wielu sytuacjach dowiedzieli się właśnie z mediów, a na przesłuchaniu później mogli dopiero dopytać, to najlepiej pokazuje o dynamice tego procesu - dodał.

Premier Tusk zapewnił, że on i wicepremier Kosiniak-Kamysz są w kontakcie m.in. z dowodzącym wojskami USA w Europie gen. Alexusem Grynkewichem i sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte. Te decyzje mają charakter logistyczny i nie wpłyną na bezpieczeństwo Polski - zapewniał szef rządu.

Pentagon komentuje

O sprawę został zapytany Pentagon. Jak dowiedział się korespondent RMF FM Paweł Żuchowski, "nie była to decyzja niespodziewana ani podjęta w ostatniej chwili". 

Pełniący obowiązki rzecznika prasowego Pentagonu Joel Valdez przekazał naszemu dziennikarzowi, że "decyzja o wycofaniu wojsk jest wynikiem kompleksowego, wielowarstwowego procesu, który uwzględnia stanowiska kluczowych liderów w EUCOM oraz na wszystkich szczeblach dowodzenia".

Valdez zaznaczył także, że przedstawianie decyzji USA jakby miała zostać podjęta w ostatniej chwili "byłoby niezgodne z prawdą".