Prokuratura Okręgowa w Gdańsku w poniedziałek wszczęła śledztwo w sprawie fałszywego zawiadomienia o pożarze i zagrożeniu życia w mieszkaniu należącym do matki prezydenta RP Karola Nawrockiego. W sobotę służby po otrzymaniu alarmowego zgłoszenia siłowo weszły do lokalu.
- Prokuratura Okręgowa w Gdańsku wszczęła śledztwo w sprawie fałszywego zgłoszenia o pożarze i zagrożeniu życia w mieszkaniu matki prezydenta Karola Nawrockiego.
- Służby po alarmie siłowo weszły do lokalu, gdzie nie stwierdzono żadnego zagrożenia.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku prok. Mariusz Duszyński poinformował w poniedziałek, że śledztwo dotyczy fałszywego zgłoszenia o pożarze mieszkania w budynku wielorodzinnym oraz zagrożeniu życia osób znajdujących się wewnątrz. Według zawiadomienia zagrożone miało być życie i zdrowie wielu osób, w tym małoletnich. Na miejsce skierowano straż pożarną, pogotowie ratunkowe i policję. Dodał, że śledczy ustalają osobę odpowiedzialną za zgłoszenie.
Z dotychczas zgromadzonego materiału dowodowego wynika, że w sobotę nieustalona osoba, za pośrednictwem aplikacji "Alarm 112", dokonała zgłoszenia z ustalonego numeru telefonu o rzekomo zaistniałym pożarze, a następnie o zagrożeniu życia małoletniego w mieszkaniu usytuowanym w budynku wielorodzinnym w Gdańsku - podał prok. Duszyński.
Poinformował, że dyspozytor numeru 112 z WCPR Radom - wobec niemożności skontaktowania się ze zgłaszającym - zadysponował odpowiednie służby: straż pożarną, pogotowie ratunkowe i policję.
Prokuratura podała, że wobec braku kontaktu z osobami znajdującymi się w mieszkaniu podjęto decyzję o siłowym otwarciu drzwi. Po wejściu do lokalu ustalono, że zgłoszenie było fikcyjne, a w mieszkaniu znajdowały się jedynie zwierzęta.
Prokurator powierzył przeprowadzenie śledztwa funkcjonariuszom Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości. Za wywołanie fałszywego alarmu grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.
O interwencji w rodzinnym domu prezydenta w Gdańsku poinformował w sobotę wieczorem rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz. Jak podał, "służby pod nieobecność domowników wyważyły drzwi i weszły do mieszkania". Napisał też, że od kilkunastu dni służby są paraliżowane przez fałszywe zgłoszenia dotyczące dziennikarzy oraz osób publicznych związanych z prawicą.


