Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump w rozmowie z publicystą telewizji MS NOW, Joem Scarboroughem, podkreślił, że kluczową różnicą między amerykańskimi interwencjami w Iraku i Wenezueli jest kwestia kontroli nad złożami ropy naftowej. "Bush nie zatrzymał ropy. My zatrzymamy ropę" – miał powiedzieć Trump.

  • Prezydent USA Donald Trump zapowiedział, że w przeciwieństwie do interwencji w Iraku, Stany Zjednoczone "zatrzymają ropę" podczas działań w Wenezueli.
  • Trump podkreślił, że operacja w Wenezueli ma być sygnałem siły dla Rosji, Iranu i Chin oraz szansą na korzyści dla amerykańskiego sektora naftowego.
  • Sekretarz stanu Mark Rubio zapewnił, że celem interwencji nie było przejęcie złóż ropy, a zyski z wydobycia mają trafiać do Wenezuelczyków.
  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na RMF24.pl.

Powiedziałem mu: "panie prezydencie, kiedy mówi pan, cytuję: »będziemy wszystkim rządzić«, to oczywiście rodzi głębokie obawy ze względu na katastrofę w Iraku. Odpowiedź prezydenta brzmiała: "Joe, różnica między Irakiem i tym jest taka, że Bush nie zatrzymał ropy. My zatrzymamy ropę" - tak brzmi relacja, jaką Scarborough, gospodarz programu "Morning Joe" i były republikański kongresmen, zdał ze swojej rozmowy telefonicznej z prezydentem Trumpem.

Dziennikarz dodał, że lider USA długo rozwodził się nad skutecznością operacji wojskowej w Wenezueli. Trump podkreślał, że działania te mają być wyraźnym sygnałem siły Ameryki dla przywódców Rosji, Iranu i Chin.

Krytyka działań w Iraku i sprzeczne intencje ws. Wenezueli

Prezydent USA już wcześniej krytykował amerykańską inwazję na Irak, wskazując, że jednym z błędów było nieprzejęcie irackich złóż ropy. W ostatnich wypowiedziach, po operacji pojmania Nicolasa Maduro, Trump skupiał się na potencjalnych korzyściach dla USA wynikających z rewitalizacji wenezuelskiego sektora naftowego. Zapowiedział także, że amerykańskie firmy naftowe mogą liczyć na rekompensaty za inwestycje w Wenezueli. Jednak, jak podaje Politico, koncerny te są ostrożne wobec powrotu na tamtejszy rynek ze względu na ryzyko polityczne.

Wypowiedzi Trumpa kontrastują z podejściem sekretarza stanu Marka Rubia, który w niedzielnych wywiadach zapewniał, że celem operacji nie było zabezpieczenie pól naftowych. 

Rubio podkreślał, że zyski z wydobycia surowców powinny trafiać do Wenezuelczyków, a nie do "niewielkiej garstki piratów".