Tragiczne doniesienia po ataku USA na Wenezuelę. Zginęła w nim 45-letnia Kolumbijka, a jej córka została ranna, gdy w ich dom uderzył amerykański pocisk - podał w nocy z poniedziałku na wtorek dziennik "El Pais". Prezydent Kolumbii Gustavo Petro oskarżył administrację USA o zabójstwo.
- W sobotnim ataku USA na Wenezuelę zginęła 45-letnia Kolumbijka, a jej córka została ranna po uderzeniu amerykańskiego pocisku w ich dom w stanie Miranda.
- Ofiara, Yohana Rodriguez Sierra, pochodziła z Cartageny w Kolumbii i od lat mieszkała w Wenezueli, gdzie zajmowała się handlem.
- Prezydent Kolumbii Gustavo Petro oskarżył administrację USA o zabójstwo i potępił działania prezydenta Donalda Trumpa.
- W trakcie operacji amerykańskie wojsko uderzyło na cele w Caracas i innych miastach, zatrzymując prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro i jego żonę Cilię Flores, których przewieziono do USA.
- Według władz Wenezueli w wyniku operacji zginęło około 80 osób, w tym żołnierze i cywile.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.
Informację o śmierci kobiety podały również media kolumbijskie, w tym dzienniki "El Universal" i "El Colombiano".
Według ich relacji 45-letnia Yohana Rodriguez Sierra, pochodząca z miasta Cartagena w Kolumbii, zginęła na tarasie swojego domu w stanie Miranda na północy Wenezueli po uderzeniu pocisku. Media podały, że kobieta mieszkała w Wenezueli od lat i zajmowała się handlem.
Prezydent Petro zamieścił na platformie X długi wpis, w którym odniósł się do doniesień dziennika "El Universal". Potępił działanie administracji prezydenta USA Donalda Trumpa i zarzucił mu, że pod jego "nielegalnymi rozkazami" zamordowano niewinną Kolumbijkę.
Tymczasem ministrowie spraw wewnętrznych i sprawiedliwości Kolumbii zadeklarowali w poniedziałek wieczorem gotowość do współpracy z USA w zwalczaniu przemytu narkotyków. Ich deklaracja ma związek z sobotnim ujęciem przez wojsko USA przywódcy Wenezueli Nicolasa Maduro, któremu amerykański wymiar sprawiedliwości zarzuca m.in. sprzyjanie narkoterroryzmowi.
Jak przekazali we wspólnym oświadczeniu szef MSW Armando Benedetti i minister sprawiedliwości Kolumbii Andres Idarraga kraj ten "potwierdza swoją gotowość do koordynacji działań z USA w walce z organizacjami przestępczymi i kartelami narkotykowymi".
Kolumbijscy politycy we wspólnym nagraniu sprecyzowali, że działania te mogą być prowadzone w oparciu o "pomoc gospodarczą, technologiczną i wywiadowczą ze strony Stanów Zjednoczonych, służąc likwidacji obozów karteli, ich laboratoriów oraz struktur handlujących narkotykami w całym kraju".
Wyjaśnili, że mają na myśli szczególnie kolumbijsko-wenezuelskie pogranicze, gdzie działa paramilitarna organizacja ELN.
Deklaracja przedstawicieli rządu Kolumbii zbiegła się w czasie z oświadczeniem prezydenta Gustavo Petro, który wezwał mieszkańców Kolumbii do masowych protestów w środę przeciwko zatrzymaniu przez amerykańskich żołnierzy w Caracas prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro i przetransportowanie go do USA.
W poniedziałek rano Petro w swoim wpisie na X zapowiedział, że "ponownie chwyci za broń" w reakcji na groźby prezydenta USA Donalda Trumpa. Amerykański prezydent zadeklarował, że postąpi wobec Kolumbii "tak jak wobec Wenezueli".
W niedzielę Trump stwierdził, że operacja w Kolumbii, podobna do tej z Wenezueli, wydaje mu się "dobrym pomysłem". Amerykański prezydent zarzucił Petro przemycanie narkotyków do USA, ostrzegając, że "już niedługo będzie to robił".
Po sobotniej interwencji militarnej USA na wenezuelskim terytorium, w rezultacie której ujęto Nicolasa Maduro i jego żonę, armia Kolumbii rozmieściła przy granicy z Wenezuelą ponad 30 tys. żołnierzy.
Według lokalnych mediów sytuacja na pograniczu wenezuelsko-kolumbijskim pozostaje stabilna.


