Właściciele baru w Crans-Montanie w Szwajcarii, gdzie w pożarze w noc sylwestrową zginęło 40 osób, wydali we wtorek oświadczenie. "Jesteśmy zdruzgotani i przytłoczeni bólem" - napisali. Zapewnili też o pełnej współpracy ze śledczymi, prowadzącymi dochodzenie w sprawie tragedii.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.
We wtorek właściciele baru Le Constellation w szwajcarskiej Crans-Montanie, gdzie w noc sylwestrową doszło do tragicznego pożaru, wydali oświadczenie.
W wyniku tragedii zginęło 40 osób, a 116 zostało rannych, w tym obywatele wielu krajów.
W oświadczeniu, rozpowszechnionym przez szwajcarskie radio i telewizję Rts, francuskie małżeństwo podkreśla, że nie będzie w żaden sposób uchylać się od odpowiedzialności.
"Jesteśmy zdruzgotani i przytłoczeni bólem. Nasze myśli są cały czas skierowane ku ofiarom, ich bliskim, którzy doświadczają tak straszliwej i przedwczesnej żałoby oraz ku tym wszystkim, którzy walczą o swoje życie" - napisali.
Zapewnili również o "pełnym zaufaniu do śledczych" i zadeklarowali "pełną współpracę" z prowadzącymi dochodzenie.
Szwajcarska prokuratura postawiła właścicielom baru trzy zarzuty: nieumyślnego spowodowania śmierci, nieumyślnego spowodowania obrażeń ciała oraz nieumyślnego wywołania pożaru.
Wśród 116 rannych są osoby z wielu krajów, w tym dwie z Polski. Wśród ofiar śmiertelnych znalazło się wielu nastolatków.
Podczas konferencji prasowej burmistrz Crans-Montany Nicolas Feraud przyznał, że w barze od 2020 roku nie przeprowadzano kontroli bezpieczeństwa. Ostatni raport z inspekcji pochodził z 2019 roku i był pozytywny.
Władze miejscowości podkreśliły, że pianka dźwiękochłonna użyta w barze została zatwierdzona przez kontrolerów bezpieczeństwa. To właśnie ten materiał zapalił się błyskawicznie na suficie od zimnych ogni przyczepionych do podnoszonych butelek z szampanem.
Przedstawiciel władz kantonu Valais, do którego należy Crans-Montana, wskazał, że przedstawiciel gminy ds. bezpieczeństwa miał obowiązek zgłosić obecność pianki dźwiękochłonnej w lokalu.
Odniósł się w ten sposób do słów burmistrza, który twierdził, że przepisy kantonalne nie wymagają sygnalizowania jakości materiałów w ramach kontroli przeciwpożarowej.
Premier Włoch Giorgia Meloni odwiedziła szpital w Mediolanie, gdzie przebywają młodzi Włosi ranni w pożarze.
Spotkała się z poszkodowanymi, ich rodzinami oraz lekarzami, wyrażając solidarność i wsparcie dla ofiar tej tragicznej nocy.


