Do serii niepokojących kradzieży zwierząt dochodzi w Brandenburgii, o czym informuje portal rbb24.de. Władze landu chcą, by transporty bydła były lepiej kontrolowane ze szczególnym naciskiem na poranek i noc. Minister spraw wewnętrznych Brandenburgii Jan Redmann poinformował, że powołano w tej sprawie grupę śledczych.

  • Po więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.

Jan Redmann wspólnie z ministrą rolnictwa odwiedził w połowie maja jedno z gospodarstw w pobliżu Herzbergu, leżącym w Dolnej Saksonii, gdzie doszło do kradzieży bydła. Szef resortu spraw wewnętrznych Brandenburgii wyraził zaniepokojenie, że mogą pojawić się kolejne kradzieże w tym regionie. 

Powołano grupę śledczych

Portal rbb24.de podkreśla, że zaostrzenie kontroli transportu zwierząt w odpowiedzi na kradzieże bydła w Cottbus powstała odrębna grupa śledczych, którzy mają zbadać sprawę. Do wytropienia zwierząt służby mają wykorzystać nowoczesną technologię celem zabezpieczenia dowodów. "Policjanci odwiedzali szczególnie farmy i udzielali porad, jak lepiej zabezpieczyć swoje obiekty" - informuje niemiecki serwis. Wiadomo także, że służby ustalają, czy do podobnych kradzieży doszło także w innych obszarach kraju. 

Redmann podkreślił natomiast, że za kradzieżami może stać zorganizowana grupa przestępcza. Władze nawiązały kontakt ze stowarzyszeniem hodowlanym oraz stanowym stowarzyszeniem rolników. 

Ślad prowadzi do Polski?

Niemieckie władze nie wykluczają, że za kradzieżami zwierząt w Brandenburgii może prowadzić do jednego z państw Europy Wschodniej, choć brane pod uwagę są także kraje Unii Europejskiej, jak również lokalni sprawcy bądź sprawca. Jan Redmann zwrócił uwagę, że w latach 2015-2017 doszło do Niemczech do podobnych kradzieży. Wówczas ustalono, że stała za tym grupa sprawców z Polski. 

Niemieckie media podkreślają, że okradzione farmy zapowiedziały, że "będą przechowywać ważne rezerwy genów w swoich zapasach".